Historia jednej znajomo?ci. | Forum sumowe


Portal ludzi z pasją tworzony przez ludzi z pasją

"Cz?owiek dopiero wtedy jest szcz??liwy, gdy mo?e s?u?y?, a nie wtedy, gdy musi w?ada?. W?adza imponuje tylko ma?ym ludziom, którzy jej pragn?, by nadrobi? swoj? ma?o??. Cz?owiek naprawd? wielki, nawet gdy w?ada, jest s?ug?. - kard. Stefan Wyszy?ski"


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnie Fotki

Sumik 131cm
Sum ok. 30kg
Sum ok. 30kg
Nowy popychacz pontonowy ;o)
Sumy na woblery Sowa
Dwa razy 2m+ na Sow?
Rekordowy sandacz na Woblera Sowa
Nasza moc w polaczeniu z Woblerami Sowa

Na forum na skróty

Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych

Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych
Kliknij w obrazek ?eby zobaczy? szczegó?y

Witamy na stronie po?wi?conej rekinowi s?odkowodnemu ;)

Na tym forum dowiecie si? jak z?owi? suma, jaki potrzebujecie sprz?t do tego celu, jakich metod najlepiej u?y? do ?owienia tej ryby, a tak?e zobaczycie du?e sumy ?owione przez naszych u?ytkowników, rekordowe sumy w Polsce i na ?wiecie i wiele innych informacji dotycz?cych Suma Europejskiego i nie tylko. Zapraszamy wszystkich do zarejestrowania si? i aktywno?ci na Naszym Portalu.

Historia jednej znajomo?ci.

października 15 2014 NEWSY OGÓLNE Grzegorz Petryna
Historia jednej znajomo?ci.

Historia jednej znajomo?ci - materia? konkursowy "Wygraj wypraw? nad Ebro"



Witajcie serdecznie Koledzy po kiju. Jako, ?e bior? udzia? konkursie na Ryb? ?ycia, chcia?bym pokrótce opisa? moj? skromn? przygod?, jaka spotka?a mnie wraz z moim koleg? Ma?kiem w tamtym roku. Zaczn? jednak od opisania mojej historii w?dkowania, gdy? nie jestem jakim? zatwardzia?ym zawodnikiem, który trzyma? w?dk? w r?ce od momentu narodzin. Niestety w mojej rodzinie nie by?o nikogo, kto pasjonowa? si? w?dkowaniem i móg?by mi pokaza? z czym to si? je. Kiedy?, kiedy?, kiedy?, dawno temu moja Mama troch? w?dkowa?a wraz ze swoim ojczymem, ale najwyra?niej nie zafascynowa?a si? wystarczaj?co tak jak ja i nie przekaza?a mi swojej wiedzy. Dziadka nie mia?em okazji pozna?, gdy? zmar? nim si? urodzi?em, jestem wi?c w?dkarskim samoukiem, który swoja wiedz? opiera? na ksi??kach i filmach o w?dkowaniu. Jak by?em ma?ym bajtlem (takim w wieku oko?o 9-10 lat) na wakacjach nad Bugiem, s?siad zabra? mnie kilka razy na ryby, daj?c mi do r?ki kij leszczynowy, z gotowym zestawem i mia?em ?apa? uklejki. Nawet mi to sz?o, bra?y na much? :). Tak, tak na much?, ale nie tak? kr?con? z piór, a normaln? tak?, która teraz lata mi po pokoju i przeszkadza pisa? to opowiadanie (po latach stwierdzam, ?e to bardzo skuteczna przyn?ta). Niestety wakacje si? sko?czy?y i trzeba by?o wraca? do rzeczywisto?ci, a w niej nie by?o ?owienia ryb. Tak mija?y lata, podczas których nawet nie my?la?em o ?adnych rybach (mo?e poza skromnym akwarium), a? do czasu, gdy z dawnym koleg? zastanawiali?my si? co robi? w wolny weekend i pad?o:
-"Mo?e pojedziemy na ryby?"
-"Na ryby? W sumie czemu nie? Ale nie mam o tym zielonego poj?cia."
-"Ja te?, ale jako? damy rad?."
I tak po?yczy?em od kolegi jakie? w?dki, pó?niej okaza?o si?, ?e karpiowe i pojechali?my na staw komercyjny ?owi? pstr?gi na sp?awik, gdzie ?apa?o si? je w wannie na kukurydz?. Bardzo mi si? to spodoba?o i nast?pnym krokiem by? zakup pierwszej w?dki sp?awikowej. Nast?pnym krokiem by? egzamin na kart? w?dkarsk? i wyprawy na p?otki, leszczyki i karpiki. To by?o dok?adnie 4 lata temu, wi?c stosunkowo niedawno. Od 3 lat wzi??em si? za to na powa?nie i sta?o si? to moj? chorob?, a dla mojej kobiety wr?cz przekle?stwem i obsesj?. Teraz tylko s?ysz?: "Znowu jedziesz na te durne ryby! I tak nic nie z?apiesz!" Zaklinaczka jedna zazwyczaj mia?a racj?, wi?kszo?? powa?nych wypraw ko?czy?a si? o kiju, a przynajmniej bez ?adnych wielkich okazów. Niestety rzeczywisto?? to nie jest staw komercyjny. A szkoda :). Zarejestrowa?em si? na Forum Sumowym, gdy? marzy? mi si? jaki? du?y okaz, a sum wydawa? mi si? odpowiednim przeciwnikiem. Tak poprzez Forum pozna?em Ma?ka, obecnie najwierniejszego kompana na wspólne wypady oraz niez?ego ?owc? zarówno sumów, jak i równie? innych przedstawicieli wodnej fauny. Pierwsze wspólne wypady z Ma?kiem nie owocowa?y zbytnio. Mia?em totalnego pecha w?dkarskiego, ryby w ogóle nie chcia?y ze mn? wspó?pracowa?. Dzi? uwa?am, ?e to by?a dobra lekcja pokory dla mnie. Mija? czas i wspólne wypady nad wod?, sytuacja zacz??a si? troch? poprawia? i ju? jakie? pierwsze sukcesy w?dkarskie by?y poma?u zaliczone, jednak ci?gle nie by?a to ta Ryba ?ycia. Je?dzili?my praktycznie na okr?g?o, w weekendy nocki i dniówki, a w tygodniu po pracy, przynajmniej od tej 17 do 22-23 w nocy. Tak?e uwa?am, ?e sukces nale?y sobie wypracowa? i swoje frycowe trzeba zap?aci? nad wod?. Moje tzw. szybkie wypady o ma?o nie sko?czy?y si? rozstaniem z moj? partnerk? ?yciow?. :) My?l?, ?e nie ja jeden mam takie rozterki i problemy w domu, wi?c tym si? pocieszam. Wyprawa na któr? wybra?em si? z Ma?kiem w?a?nie na szybko po pracy mia?a miejsce 16. maja zesz?ego roku. Wypad taki dla nas standardowy na leszczyki i karpiki. Jednak wypad ten nie by? dla mnie takim zwyk?ym wypadem, jak to mia?o miejsce zazwyczaj, ale o tym pó?niej.

amurowa zasiadka


Tak zazwyczaj wygl?da nasza wspólna zasiadka na tym stawie. Ta jednak by?a w wodzie po kolana.

Jestem po pracy, przyje?d?am do domu i oczekuj? na telefon od Ma?ka, ze s?owami, na które zawsze dostaj? szybszego bicia serca: "Jedziemy?" Odpowied? na tak zadane pytanie, oczywi?cie znacie, i tak po oko?o godzinie od tego telefonu znajdujemy si? na pobliskim stawie, którego nazwy zdradza? z oczywistych powodów nie b?d?. Ka?dy z Nas ma takie miejsce, które chcia?by zachowa?, tylko dla siebie. Paru w?dkarzy oczywi?cie ju? siedzi na brzegu, jednak nas nie interesuje taki normalny po?ów z brzegu, bo my przyjechali?my po okazy (czytaj- du?e karpie i leszcze, a mo?e co? jeszcze), a nie p?otki, a ?eby by?y okazy, to trzeba si? troszk? postara?, a przede wszystkim po?wi?ci?. Wi?c postanowienie jest takie, ?e b?dziemy ?owi? w miejscu niedost?pnym dla zwyk?ych niedzielnych w?dkarzy. Takie miejsce trzeba by?o oczywi?cie wcze?niej sobie przygotowa?, co te? uczynili?my par? dni wcze?niej. Mianowicie w spodniobutach nale?a?o wej?? do wody i wykarczowa? pa?ki, tataraki i inne ro?liny wodne, które zas?oni?y ca?kowicie dost?p do wody w odleg?o?ci oko?o 10 metrów od brzegu. Wi?c weszli?my do tej wody z no?ami i zrobili?my sobie takie ma?e wyci?cia na w?dziska.

du?y amur


Pogl?dowe zdj?cie naszego ?owiska. Niestety nie oddaje tego klimatu co na ?ywo.

Sam po?ów równie? odbywa? si? z wody, jak ju? wspomnia?em siedzieli?my w spodniobutach po jajka w wodzie, na jaki? przypadkowych krzese?kach, którym woda nie szkodzi?a, przed nami w?dziska na podpórkach, które ledwo wystawa?y z wody, a pomi?dzy nami p?ywa?o sobie wiaderko z zan?t?. ?miesznie to wygl?da?o, jak nas z boku obserwowali inni w?dkarze i pukali si? w czo?a. N?cili?my du?? ilo?ci? kukurydzy pomieszanej z ca?ymi ziarnami konopi. Do tego troch? rozrobionej kupnej zan?ty. Zan?t? wraz z kukurydz? posy?ali?my za pomoc? rakiety zan?towej do?? blisko nas, na jakie? 40, mo?e 50 metrów. Zacz??o si? ?ciemnia? i wkrótce okaza?o si?, ?e jeste?my sami na ca?ym ?owisku, wi?c drwiny i pukanie si? w czo?o sko?czy?y si? i mieli?my spokój. Mo?na by?o si? odda? ca?kowicie w?dkowaniu. Czasu du?o nie by?o, bo rano do pracy, wi?c trzeba by?o wykorzysta? go maksymalnie. Po jakiej? godzinie zacz??y si? pierwsze skubni?cia na naszych zestawach. Na pocz?tku takie niemrawe, nie do zaci?cia. To by?a drobnica, a taka nas nie interesowa?a. Postanowili?my za?o?y? du?e, selektywne przyn?ty, a za tak? uwa?am w?a?nie kukurydz?. Na pierwszy z moich zestawów za?o?y?em jedno ziarno kukurydzy i dwa t?uste, bia?e robaki, natomiast na drugim zestawie poszed?em na ca?o??, wychodz?c z za?o?enia, ?e kto bogatemu zabroni i da?em trzy du?e kukurydze na w?osie. My?la?em, ?e najwy?ej nic si? na ni? nie skusi, ale próbowa? zawsze trzeba. Zacz??y si? pierwsze brania. Niestety bra?y tylko ma?e leszczyki takie ?rednio po 25-30 cm. To nie by?o to co nas interesuje, bo my przyjechali?my po grubego zwierza. Przez dobre 2 godziny bra?y jak szalone, nie dopuszczaj?c w ogóle karpi do smako?yków.

dobry ?ywiec na suma



?ywiec z Odry




leszcze z Odry




Zaznaczy? musz? wa?n? rzecz, ?e brania mia?em tylko na pierwszy zestaw z kukurydz? i bia?ymi robakami, natomiast sygnalizator, na którym spoczywa? drugi zestaw milcza? jak zakl?ty. Maciek wyci?gn?? oko?o 10 leszczyków, ja ko?o 6. Wszystkie oczywi?cie wraca?y do wody, z nadziej? na brania karpi. Czas naszego wspólnego w?dkowania powoli si? ko?czy?, a miny nasze nie wyra?a?y jakiegokolwiek zadowolenia. Godzin? ko?ca zasiadki ustalili?my wcze?niej i by?o powiedziane, ?e siedzimy tak maksymalnie do 23. Chyba, ?e b?dzie si? co? dzia?o konkretnego. Jako, ?e wybi?a ustalona przez nas godzina, trzeba by?o poma?u zacz?? si? zbiera? do domu. Wiadomo jak si? robi, najpierw zbiera si? wszystkie klamoty, uk?ada, sk?ada i zanosi do auta, a w?dki zwija si? na samym ko?cu, tym razem oczywi?cie tradycji mia?o sta? si? zado??. Ka?dy z nas mia? w my?lach te jedno pragnienie, ?eby w ko?cu uderzy?o cos konkretnego, w ko?cu tak dobrze i grubo zan?cili?my. Podchodzimy w ko?cu do w?dek i przyst?pujemy do nie lubianego przez nas obowi?zku. Najpierw ?ci?gn??em zestaw z robakami, nie?piesznie zacz??em sk?ada? w?dzisko, wyci?gn??em podpórki z wody i zanios?em na brzeg do pokrowca. Gdy w?dka by?a ju? z?o?ona zacz??em i?? przez wod? w stron? drugiego zestawu. W tym momencie kto? tam na górze us?ysza? moje lito?ciwe b?agania i umi?owa? si? nade mn?. Sygnalizator wyje jak nienormalny. Jeden ci?g?y d?ugi pisk, a? do dzisiaj s?ysz? go w uszach. My?l? sobie: "Jest, jest, w ko?cu jest upragniony, wyczekiwany wielki kaper!" Wykrzykiwa?em jeszcze par? zda?, ale niestety nie nadaj? si? one do druku, gdy? niektórzy mogliby je uzna? za do?? niecenzuralne. Sta?em, krzycza?em i s?ucha?em wycia sygnalizatora, zapominaj?c o tym, ?e nale?y podej?? do w?dziska i ryb? zaci??. Po prostu nie dociera?o to do mnie, gdy? takie co? w momencie gdy ju? za?amani, byli?my prawie spakowani, brzmia?o dla mnie jakbym dowiedzia? si?, ?e wygra?em szóstk? w totka. Po chwili ockn??em si? na s?owa Ma?ka: "Tnij!!! (Tu niecenzuralne s?owo) Tnij!!!" Podbieg?em w spodniobutach do w?dki i w ko?cu zaci??em (wolny bieg w takich momentach, to naprawd? wybawienie dla takich w?dkarzy).

amur gigant


Sprz?t u?yty do tych po?owów.

Poczu?em ogromny ci??ar na ko?cu w?dki, i dotar?o do mnie, ?e ryba w momencie mojego os?upienia wyci?gn??a sporo ?y?ki. Zacz??a si? prawdziwa, za?arta walka z przeciwnikiem. Zacz??em poma?u ?ci?ga? ?y?k?, lecz w momencie ?ci?gania, nast?powa? kolejny do?? znaczny odjazd. O zerwanie ?y?ki nie martwi?em si? zbytnio, gdy? mia?em nawini?te jakie? 250 metrów ?wie?ej 0,35. Zastanawia? mnie tylko fakt, jak wielki karp musi to by?, ?e tak walczy zaciekle, a idzie jak przecinak. Maciek szybko uda? si? do auta, wyci?gn?? dopiero co z?o?ony i schowany podbierak. Walka trwa?a nadal zaciekle, ryba nie chcia?a odpu?ci?. Co troch? uda?o si? ?ci?gn?? ?y?k?, nast?powa? kolejny odjazd. Zacz??em si? w tym momencie martwi?, ?e je?li j? doholuj? do brzegu, to pewnie wyl?duje gdzie? w trzcinach, które by?y dos?ownie wsz?dzie wokó? nas, sk?d jej ju? nie wyholuj?. Wej?? dalej do wody poza pas trzcin, te? ju? nie mog?em, gdy? zaraz za tym pasem zaczyna? si? spad i woda by mnie zakry?a. Pozosta? mi tylko spokojny, aczkolwiek lekko si?owy hol do brzegu. Zapar?em si? w sobie, i ?ci?ga?em ca?y czas metr po metrze, Maciek sta? ju? w pogotowiu w oczekiwaniu na karpia. W g?owie kot?uj? mi si? tylko my?li, ?e na pewno co? si? nie uda i ryba si? wypnie. W ko?cu nast?pi? moment, w którym ryba oderwa?a si? od dna i pokaza?a grzbiet na powierzchni. Takiego grzbietu na ?ywo nigdy w ?yciu jeszcze nie widzia?em. Ale przegl?damy si? bli?ej (gdy? ryba jest jeszcze w do?? znacznej odleg?o?ci od nas), i ryba nie wygl?da nam na pot??nego, tak wielce wyczekiwanego karpia. My?limy: "Co to mo?e by?? Karp nie, mo?e to?pyga? Te? nie. To jest... amur!!! Pot??ny metrowy amur!!!"

waleczny amur


Zdj?cie dla lepszego wyobra?enia sobie przeciwnika. Niestety to nie jest ten z opowiadania. :( Ten mia? tylko 65 cm.

Zebra?em si? w sobie i postanowi?em za wszelk? cen? wyci?gn?? t? rekordow? sztuk? na brzeg. W momencie wyp?yni?cia nast?pi? kolejny, mocny odjazd. Po jakim? czasie w ko?cu uda?o si?, mam go prawie przy nogach. Maciek próbuje w?o?y? go do podbieraka, ale to si? nie udaje za pierwszym razem, za drugim zreszt? te? nie. Amur ma tak umi??nion? p?etw? ogonow?, ?e wy?lizgiwa? si? nam z podbieraka. Za trzecim razem jest ju? nasz. R?ce mi dr?a?y jak po 3 dniowej libacji, nie wiedzia?em co dalej robi?. Maciek mówi: "Mierzymy go!" Przy kamizelce mam taka ma?? miark? w?dkarsk? d?ugo?ci 1 metra. Rozci?gam j? w podbieraku i patrz?. Nagle : "Co jest?" Brak?o miarki, ryba ma ponad metr d?ugo?ci. Nic innego nie mamy przy sobie do mierzenia, wi?c odliczam miark? metr i na ko?cu metra trzymam palec, a nast?pnie przek?adam metr od palca i domierzam jeszcze jakie? 5 cm. Tak ryba mia?a oko?o 105 cm d?ugo?ci. 105 cm mojego w?asnego w?dkarskiego szcz??cia, tak d?ugo wyczekiwanego. Nast?pnym krokiem ma by? wa?enie, ale okazuje si?, ?e w momencie szybkiego pakowania na wyjazd, ?aden z nas nie zabra? wagi. Umownie na oko oceniamy wag? amura na jakie? 15 kg (lepiej wi?cej jak mniej- niech koledzy zazdroszcz?). Mówi?: "Dobra jeszcze zdj?cia i do wody". Maciek mówi, ?e aparat ma w samochodzie i idzie po niego, ja w tym czasie ostro?nie wyci?gam amura z podbieraka i kombinuj? jak si? z nim ustawi? do zdj?cia, ?eby wyszed? okazale. Trzymam go jedn? r?k? za podbrzusze, a drug? na tyln? p?etw?. Idzie Maciek z aparatem i wchodzi do mnie do wody, w tym momencie mój d?ugo oczekiwany potwór daje susa do wody, prosto z moich r?k. Maciek krzyczy do mnie: "Co? ty zrobi??". Ja kl?cz? w wodzie jak zamurowany i patrz? to na Ma?ka, to na swoje r?ce, w których przed chwil? by?a moja Ryba ?ycia. Po raz kolejny musz? pomin?? s?owa, które w tym momencie pad?y. Dobrze, ?e byli?my sami na stawie i nikt tego nie s?ysza?, bo by sobie ?adnie o nas pomy?la?. Nie wiedzia?em co mam my?le?, niby wielki sukces w?dkarski, a jednak nie mam tego udokumentowanego, i kto mi teraz uwierzy. Dobrze, ?e mam Ma?ka na ?wiadka, bo tak to by mnie mieli za jakiego? bajkopisarza. Dzi? ju? pogodzi?em si? z t? strat? i uwa?niej podbieram ryby do zdj?cia. Oczywi?cie do domu nie dotarli?my na czas i swoje musia?em od drugiej po?ówki wys?ucha?. T?umaczy?em, ?e mia?em ponad metrowego amura i st?d to spó?nienie, ale nie uwierzy?a, gdy? nie mia?em zdj?cia. Do dzi? zreszt? nie wierzy. Gadka by?a standardowa: "Nawet na czas do domu nie mo?esz trafi?! Do roboty rano nie wstaniesz! I tak nic nie ?owisz! A jeszcze takie bzdury opowiadasz! Wi?cej sprz?tu ni? talentu!". I takie tam jeszcze podobne has?a. Mora? z tej historii jest taki, ?e je?eli kto? naprawd? chce z?owi? swoj? Ryb? ?ycia, to musi po?wi?ci? jej troch? czasu i je?dzi?, je?dzi?, i jeszcze raz je?dzi?, a wtedy wcze?niej czy pó?niej trafi mu si? ta jedna, jedyna Ryba ?ycia, o której b?dzie opowiada? jeszcze przez d?ugi czas, nawet pomimo braku zdj?cia. Je?d?? tam do dzi?, i ca?y czas my?l?, ?e jeszcze kiedy? mi si? trafi ta sama ryba. Mo?e troszk? wi?ksza i ci??sza. Wtedy ju? b?d? wiedzia? jak j? przytrzyma? dobrze do zdj?cia. Dzi?kuj? Wam za wys?uchanie mojej opowie?ci i mam nadziej?, ?e si? podoba?a i pomimo braku zdj?cia uwierzycie mi (nie tak jak moja partnerka ?yciowa). Pozdrawiam równie? Ma?ka, mojego wiernego kompana w?dkarskiego i jedynego ?wiadka mojego po?owu. Jeszcze po?apiemy wi?ksze okazy.

zasiadka w?dkarska


Tu chcia?bym wróci? dzi?ki temu konkursowi. :)

Temat na forum: Historia jednej znajomo?ci

Przygotowa? Grzegorz Petryna

Komentarze

  • 85
    #1 zizu48
    dnia 01 grudnia 2014 09:46
    Pi?knie opisane. Korzystaj?c z okazji chcia?bym przekaza? koledze pozdrowienia od Wac?awa Petryny z Wa?brzycha, mojego znajomego. Podobno jeste?cie kuzynami o czym zgada?em si? opowiadaj?c o sumach i naszym forum. ?ycz? wygranej w konkursie.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

Aktualnie online

Gości online: 18

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 8,320
Najnowszy użytkownik: Globtrotter TXL

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

17 lipca 2021 11:00
Dzie? dobry Usmiech

01 lipca 2021 20:16
Dzien dobry

29 czerwca 2021 22:09
Witam Okok

20 maja 2021 17:49
cze?? Okok

02 maja 2021 23:52
Powita? Usmiech

25 kwietnia 2021 20:26
Witajcie Usmiech

28 lutego 2021 09:31
Witanko,po latach! Usmiech

31 stycznia 2021 21:37
Cze??, dawno mnie tu nie by?o Usmiech

05 stycznia 2021 18:07
Jacku z przyzwyczajenia chcia?em klikn?? "lubi? to" pod Twoim wpisem beka

03 stycznia 2021 22:49
Do nastepnego razu....

Archiwum shoutboksa

Nasz baner

Forum Sumowe - portal sumowy
Wygenerowano w sekund: 1.39
43,690,991 unikalne wizyty