Ebro 2012 czyli polowanie na katalońskie sumy | Forum sumowe


Portal ludzi z pasją tworzony przez ludzi z pasją

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział: Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc.


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnie Fotki

Nowy Rekord
Nowa broń na wąsale ;o)
Sum 223cm z Sekwany
bojki
Sum z Wisły 2017
Wisła 2017
Wisła 2017

Na forum na skróty

Witamy na stronie poświęconej rekinowi słodkowodnemu ;)

Na tym forum dowiecie się jak złowić suma, jaki potrzebujecie sprzęt do tego celu, jakich metod najlepiej użyć do łowienia tej ryby, a także zobaczycie duże sumy łowione przez naszych użytkowników, rekordowe sumy w Polsce i na świecie i wiele innych informacji dotyczących Suma Europejskiego i nie tylko. Zapraszamy wszystkich do zarejestrowania się i aktywności na Naszym Portalu.

Ebro 2012 czyli polowanie na katalońskie sumy

październik 17 2012 Bez kategorii Andrzej Kossakowski
Ebro 2012 czyli polowanie na katalońskie sumy

Ebro 2012 czyli polowanie na katalońskie sumy



Pasją mojego życia – oczywiście poza rodziną i rzecz jasna pracą w obecnej firmie – stało się wiele lat temu wędkarstwo. Dotychczas typowo rekreacyjne, przypadkowe zaczęło nabierać coraz to bardziej charakteru wyczynowego, nastawionego na spotkanie z góry określoną rybą........ Choroba ta zawładnęła mną we wczesnych latach młodości tak więc wielki ( aż wstyd się przyznać ) szmat czasu..... i trwa nieprzerwanie po dziś dzień.

Pomysł na wakacyjną przygodę roku 2012 narodził się w mojej głowie wiele miesięcy przed realizacją zamierzeń. Początkowo tłumiony wewnątrz, później delikatnie objawiany światu w poszukiwaniu akceptacji.

Postanowiłem zapolować na króla rzek słodkowodnych – suma europejskiego – w wydaniu iście monstrualnym. Nie ma chyba nic bardziej ekscytującego dla wędkarza aniżeli walka sam na sam ze stworzeniem osiągającym bądź nawet przewyższającym wagą i rozmiarami łowcę... Na pierwszy rzut oka wszystko wydawałoby się bardzo naturalne i w żaden sposób nie nadzwyczajne. Ot zwykła sielankowa fanaberia w czasie wolnym od pracy i obowiązków... Niestety od pomysłu i marzeń do realizacji dzieliły mnie mile .... i nie chodziło jedynie o odległość. Postanowiłem udowodnić nie tylko sobie , że każdy cel – nawet ten mało realny jest możliwy do osiągnięcia. Tym razem - za wszelką cenę !

Najbardziej znane, naturalne łowisko sumów w Europie znajduje się w środkowej części Hiszpanii nad rzeką Ebro. Jest to dziki obszar, w którym populacja „wielkich ryb” szacowana jest w milionach sztuk......

Próbując organizować eskapadę w roku ubiegłym pojawiały się coraz to większe przeciwności. Znajomi / potencjalni towarzysze podróży – początkowo równie rządni smaku przygody w gruncie rzeczy okazali się – delikatnie mówiąc – mało płynni finansowo ....... Rodzinna początkowo akceptująca wszystkie moje działania coraz to wyraźniej poddawała w wątpliwość cały zamysł... ZOSTAŁEM SAM. Należało przejść do bardziej zdecydowanego działania by nie polec u podnóża tej góry...

Około października ubiegłego roku na jednym z tematycznych for internetowych poznałem człowieka zamieszkującego okolice Madrytu, Polaka przebywającego z rodziną w Hiszpanii od niemal 16 lat. Równie bardzo skażonego pasją wędkarstwa. Rozpoczęła się żmudna dyskusja, która jak podsumowaliśmy po trzech czy czterech miesiącach zajęła by 400 stron maszynopisu .......... Dzięki Bogu mam to za sobą. Nie będę opisywał jak wielka to była próba dla całej naszej rodziny.

Po trzech miesiącach otrzymałem wyraźny sygnał, że mogę kupować bilet i wsiadać w samolot. Raz jeszcze pytanie skierowane do mojej – bardzo tolerancyjnej – małżonki ( w podświadomości wiedziała, że brak zgody to zabicie we mnie cząstki tego, któremu przed wieloma laty przysięgała ) i w ciągu dosłownie kilku minut rezerwacja lotu wraz z dokonaniem zapłaty. KLAMKA ZAPADŁA, TRZEBA KUĆ ŻELAZO PÓKI GORĄCE. Kolejne miesiące to intensywne przygotowania sprzętowe i organizacyjne. Mnóstwo wydatków, mnóstwo zbieranych informacji , mnóstwo pytań i mnóstwo braku odpowiedzi.....

Nadszedł w końcu ten sądny dzień. Załadowany bagażami niczym muł w Tybecie pojawiłem się na warszawskim lotnisku. Istne odbicie Cejrowskiego w uboższym wykonaniu, natomiast w zdecydowanie bogatszym obuwiu.
Podniecenie wszystkim i strach przed niewiadomą paraliżował - w końcu leciałem w pojedynkę do obcego, tak odległego kraju do rodziny, której nigdy wcześniej nie znałem. Zaufałem trzem miesiącom wirtualnej znajomości . Trochę mało odpowiedzialne ALE CZEGO SIĘ NIE ROBI DLA PASJI..... ( biedni Ci, którzy nie mają żadnej... )

Po trzech godzinach dotarłem do Madrytu. Kolega wraz z rodziną okazali się niesamowicie sympatycznymi i serdecznymi ludźmi. Przyjęli mnie niczym znanego sobie od wielu lat przyjaciela... Kilka chwil odpoczynku, lampka nieznanego mi trunku za powodzenie i kolejna podróż – tym razem już na kołach - 400 km z Madrytu do miejscowości będącej Mekką wędkarzy – Playas De Chacon nieopodal Caspe.

Z Madrytu do Caspe nad rzekę Ebro - widoki



Podróż na sumy do Hiszpanii nad Ebro



Nad rzeką Ebro w Hiszpanii



Widok owianej legendarnymi opowieściami dzikiej rzeki otulonej ze wszech stron połyskującymi w słońcu skałami powodował szybsze bicie serca. To co wczoraj było jeszcze snem przyprawianym setkami filmów z you tube stało się jawą.
Rekonesans okolicy, krótki odpoczynek i czas na uzbrajanie artylerii tak mozolnie kompletowanej przez wiele miesięcy. W ruch poszły kije, kołowrotki, plecionki, krętliki, kotwice itd, itd… Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół bardzo skrupulatnie dobierany.
Tu nie mogło być przypadku ani najdrobniejszego kompromisu. Nauczony własnymi błędami i błędami innych wędkarzy zaopatrzony byłem w broń mogącą sprostać w walce z rekordowym przeciwnikiem. Podstawę arsenału stanowiły typowo sumowe kije m inn. Rhino Black Cat lifter, sumowe modele Daiwy i Shimano. Do tego największe stałoszpulowce Penn wraz z nabytą za oceanem perłą – nie produkowanym już modelem 704 z. Dodatkiem wypełniającym potężną bazukę taszczoną przez niemalże trzy tysiące kilometrów był spinningowy , ciężki beastmaster Shimano wraz z kołowrotkiem D.A.M. Quick 4000 FD. Całość uzupełniały skrzynki z plecionkami, kotwicami ( głównie te najmocniejsze również sprowadzane zza oceanu marki Owner ), woblerami ( Salmo, Storm i oczywiście to co miało gwarantować największe powodzenie - największe modele Manns Depth 30+)

Miałem wszystko co niezbędne. Jednego nie mogłem kupić. SZCZĘŚCIA. Niestety bez niego nawet najlepszy sprzęt, największa wiedza – nie gwarantują powodzenia. Ebro tak jak każda rzeka potrafi być przekorna i pomimo zasobności rybostanu potrafi spłatać niejednego figla, nawet doświadczonym łowcom – i odpłacić brakiem brań……..
Niestety cztery dni na wodzie i cztery grymasy schodzącego z łodzi wędkarza. Nie tak miało być. W czym tkwił błąd… Pieniądze, sprzęt towarzystwo doświadczonego kolegi ( dziękuję Tomasz - vel. Silluro - za pomoc, towarzystwo i organizację całości ) miały zagwarantować ekstremalne doznania.

Okoliczności sprawiły, że w piątego dnia pozostałem w ośrodku sam…..
Całkowicie rozbity brakiem efektów postanowiłem po raz ostatni oddać się swojej pasji i w pojedynkę wypłynąć na poszukiwanie hiszpańskiego króla. Zdecydowałem, że tego dnia najodpowiedniejszą metodą będzie ciężki trolling.
Pokonywane kilometry, zmiany przynęt aż w końcu desperacka decyzja o odstawieniu amerykańskich Manns’ów i oparciu się na woblerach Salmo.
Jeżeli ktoś myśli, że cuda się nie zdarzają to natychmiast zmieniłby zdanie będąc tego dnia obok…

Hol suma z Ebro 232cm 80kg



Dwie godziny i trzy ryby. Trio złowione na jeden kij, jednego woblera, jeden przypon. Strzałem w dziesiątkę okazał się Salmo Perch 14 !!!! Porysowany z rozgiętą kotwicą stanowi dziś namacalny, sentymentalny dowód, że niekoniecznie to co amerykańskie i owiane legendą jest gwarancją sukcesu.

Mierzenie ogromnego suma z Ebro




Wszystkiego co dokładnie działo się na miejscu , jakie okoliczności przyrody mnie otaczały i jak piękny potrafi być wypoczynek w tak naturalnym, dzikim środowisku – nie sposób opisać. Większość doznań pozostanie w mojej głowie i setkach przywiezionych zdjęć.

Wyprawa zakończyła się nieoczekiwanymi rezultatami. Złowione ryby ( największa z nich to grubo ponad 80 kg i 232 cm długości ) kwalifikowałyby się najprawdopodobniej na ówczesny rekord polski, gdyby oczywiście złowione zostały w naszym kraju. Zdziwieniu i gratulacjom okolicznych wędkarzy ( różnych nacji ) nie było końca……… Wszystkie ryby- oczywiście w doskonałej kondycji - wróciły do swego królestwa.

Rekordowy sum 232cm



Kołowrotek na suma, Kołowrotek sumowy



Moje wakacje zakończyły się po ośmiu dniach tej pasjonującej przygody..... Zmęczony, z mnóstwem wspomnień i prezentów dla tych, którym musiałem wynagrodzić tę wielką wyrozumiałość wróciłem do Polski by..... planować tym razem rodzinny wyjazd, iście wypoczynkowy ( wakacje miałem jedne, podróże dwie ). Wybór padł na ..... Hiszpanię. Z mieszanymi uczuciami miałem po krótkiej przerwie ponownie odwiedzić andaluzyjski ląd.
Wszystkie kije tym razem zostały w domu........

Życzę Wszystkim takiej przygody. Ja ją z pewnością powtórzę wiosną 2013...

pozdrawiam


Andrzej


Przygotował Andrzej Kossakowski


Komentarze

  • 2698
    #1 Hubert Chamczyk
    dnia 21 październik 2012 16:48
    No No, Gratulacje być może ja za rok zawitam w Caspe Usmiech
  • 578
    #2 Konrad Bartosik
    dnia 22 październik 2012 21:16
    Gratulacje całej otoczki związanej z przygotowaniem do wyjazdu, pięknego suma, i sprzętu jaki zgromadziłeś.
  • 2255
    #3 smialy111
    dnia 29 październik 2012 10:54
    Piekny wasacz. Gratulacje Oklaski
  • 2648
    #4 Krzysztof Raszewski
    dnia 22 listopad 2012 10:29
    Super wyprawa,cudowna ryba Oklaski a relacja napisana poprostu pięknie.Graty
  • 2637
    #5 Robert Dubis
    dnia 15 grudzień 2012 08:12
    Pięknie opisane ,pozdrawiamOklaski

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Reklama w zamian za zniżki dla stałych użytkowników portalu.

Aktualnie online

Gości online: 16

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 7,980
Najnowszy użytkownik: Hendrix84

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

19 wrzesień 2017 21:55
witam Haha

19 wrzesień 2017 19:00
Witajcie.

18 wrzesień 2017 20:49
Dobry Usmiech

17 wrzesień 2017 14:14
Witam

15 wrzesień 2017 21:25
Witajcie.

15 wrzesień 2017 21:19
Dobry Wszystkim Usmiech

14 wrzesień 2017 19:59
Witajcie.

14 wrzesień 2017 18:51
Powitać

13 wrzesień 2017 16:04
Witam

12 wrzesień 2017 22:17
Dobry Usmiech

Archiwum shoutboksa

Wyprawy autokarowe Norwegia

Wyprawy autokarowe Norwegia

Nasz baner

Forum Sumowe - portal sumowy
Wygenerowano w sekund: 0.18
27,170,710 unikalne wizyty