Moja łódź aluminiowa - dekalog | Forum sumowe


Portal ludzi z pasją tworzony przez ludzi z pasją

''Wydaje mi się, że mógłbym mieć lepszą kondycję gdybym nie pił i nie palił 7 paczek papierosów dziennie'' beka Ricardo "El Matador" Mayorga (29-8-1, 23 KO)


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnie Fotki

Nowy Rekord
Nowa broń na wąsale ;o)
Sum 223cm z Sekwany
bojki
Sum z Wisły 2017
Wisła 2017
Wisła 2017

Na forum na skróty

Witamy na stronie poświęconej rekinowi słodkowodnemu ;)

Na tym forum dowiecie się jak złowić suma, jaki potrzebujecie sprzęt do tego celu, jakich metod najlepiej użyć do łowienia tej ryby, a także zobaczycie duże sumy łowione przez naszych użytkowników, rekordowe sumy w Polsce i na świecie i wiele innych informacji dotyczących Suma Europejskiego i nie tylko. Zapraszamy wszystkich do zarejestrowania się i aktywności na Naszym Portalu.

Moja łódź aluminiowa - dekalog

grudzień 14 2014 Sprzęt Artur Betcher
Moja łódź aluminiowa - dekalog

Moja łódź aluminiowa - dekalog


Rozdział pierwszy - Łódź aluminiowa jako przykładowe narzędzie zbrodni....


A to skur**syn!!
Złapałem pełną garścią pellet 25mm znajdujący się właśnie pod ręką i cisnąłem z całej siły w stronę odpływającej motorówki posyłając w jego kierunku jako dodatek jakże wymowne skur*ny i h**e oraz wszelkie epitety których to niechlubnie nauczyłem się w kilku językach do 32 roku życia. Próbowałem jeszcze drzeć za nimi jak przecinak brzegiem żeby zobaczyć gdzie stacjonują ale niestety kondycji nie starczyło gdyż brak aktywności sportowej jak i ogromne ilości wypalanego tytoniu zrobiły swoje.
Dysząc więc wróciłem do obozowiska dalej pod nosem mrucząc dźwięczne ku*y we wszystkich odmianach i czasach (profesor Bralczyk byłby ze mnie dumny :D ) a że wszystkie zestawy szlag trafił to już na początku zasiadki trzeba było się zbierać do domu!!
Na pohybel wszelkim "Wymoczkom" na nartach wodnych i tym "Pustakom" ich ciągnącym którzy czują się "panami szos" mając w dupie poszanowanie innych użytkowników akwenu!!
Ten dzień był pamiętny bo to właśnie wtedy zdałem sobie sprawę że potrzebuję pałkę zanętową. Nie nie nie, nie do zanęcania, ale po to żeby ręka Boża dotknęła tego gnoja ciągnącego za sobą "Wymoczka" na nartach wodnych co mi wpłynął w zestawy niszcząc sprzętu za 300euro!!
Jakże ja byłem wściekły.
Ten właśnie fakt spowodował że jeszcze tego samego dnia kupiłem wspomnianą rakietę.
"Teraz wam zasrańce pokażę" pomyślałem i zadowolony z siebie wróciłem do domu już czując satysfakcję na myśl o tym że jestem należycie przygotowany na kolejną zasiadkę mają za oręż rakietę Leona jakiegoś tam ( nawiasem mówiąc świetna i dobrze wyprofilowana rakieta).

czym nęcić karpia




Nie było co prawda gdzie poćwiczyć ale wiedziałem że dzięki mojej determinacji nad wodą na kolejnej zasiadce będę miał celność snajpera z Iraku.
Niestety kolejna zasiadka pokazała że to nie takie proste trafić bez doświadczenia "Wymoczka" pędzącego na nartach a moja bezsilność przyprawiała mnie o delirium. Mój sen o zemście się nie ziścił!!!
Ile ja bym dał żeby tak móc chociaż na kilka sekund zbliżyć się do tych popaprańców na jakimś krążowniku i tak przypieprzyć w jedną czy drugą łepetynę wiosłem żeby zadźwięczało!!! Żeby tak chociaż staranować ich czymś większym i trwalszym!!
To był rok rok 2009 i to wtedy pierwszy raz w życiu zamarzyła mi się łódź aluminiowa
Dlaczego akurat aluminiowa?? Dlatego że ze złowieszczym uśmiechem wyobrażałem sobie jak przecinam tych kmiotów w tym plastikowym wypucowanym gównie którym zdemolowali mi zestawy sumowe moją równie wypucowaną olbrzymią, pancerną łodzią aluminiową.
Raz że w przypadku bezpośredniej konfrontacji na kadłuby szans nie mieli żadnych, a dwa że potem strat po mojej stronie również by nie było. Chciałem właśnie coś pancernego, coś co jedną szarżą pośle na dno ten plastikowy bubel który mi napsuł tyle krwi.....
To wcale nie żarty bo nawet jak stawialiśmy zestawy w przepisowej odległości od brzegu to zawsze się jakiś palant znalazł który nam w nie się wchromolił, na koniec nawet nie mówiąc przepraszam. Trwało to już 3 lata ale nigdy nie było to tak intensywne i nie powodowało to aż takich strat. Przecież pieniądze na to wszystko z nieba nie spadały i tu już nie kończyło się na kilkudziesięciu euro straty.
Nie dotyczyło to tylko nas, ale wszystkich łowiących na naszym łowisku i zdarzało się że na dwa samochody trzema ekipami (my Francuzi i Portugale) szukaliśmy winowajcy sprawdzając jakie łodzie stoją przy brzegu i czy czasem nie kręci się gdzieś na nabrzeżu "Pustak" z "Wymoczkiem".
Życie jednak szybko zweryfikowało moje upiorne marzenia bo cena takiej łodzi z silnikiem i oprzyrządowaniem oscylowała w granicach 15tyś euro co dla mnie sumą było wręcz bajońską. Pozostało mi więc machanie rakietą zanętową, rzucanie dźwięcznymi kur*mi pod nosem i nie tylko połączone z międzynarodowym gestem pozdrowienia środkowym palcem, ostry dół po każdej takiej akcji połączony z wizytą w wędkarskim żeby odkupić to co poszło w cholerę i trening wyrzucania ciężarkiem 100gr w ruchomy cel połączony z błyskawicznym ściąganiem tak żeby wykonać kolejny precyzyjny rzut zanim "Pustak" z "Wymoczkiem" znikną w oddali :) Ten ostatni punkt bardzo mi pomógł już w późniejszych czasach w skutecznym zarzucaniu przynęt spinningowych zatem ten jeden element mojej wysublimowanej vendetty nie uważam za stracony :)
Niestety na nic się jednak to wszystko zdawało a "Wymoczek" i jego kumpel w plastikowym gównie go ciągnący pojawiali się regularniej od menstruacji raz po razie sprawiając że błagałem Allacha, Buddę, Zeusa a nawet znajomego szamana żeby sprowadził nagłą burzę z piorunami tak żeby który go trafił i wysłał w pizdu na łono Abrahama!!
Drugie niestety to fakt że żadne modły ani znajomy szaman nic tu nie wskórali a "Wymoczków" niestety przybywało. Okazało się bowiem że my mały prawo tam łowić, a oni pływać na nartach wodnych.
Niech ich wszystkich szlag ku**a trafi i oczami wyobraźni widziałem rozciągniętą rankiem w poprzek rzeki strunę od fortepianu...
Mroczne miałem myśli mroczne :D ale jednak wizja bezpośredniego kontaktu w wojnie na klaty ( aluminium kontra plastik czy włókno ) była najprzyjemniejsza. Ten trzask miażdżonego plastiku połączony z jękami sternika był w myślach jak muzyka dla moich uszu ;) Do tego krótki pościg za "Wymoczkiem" połączony z finałowym szybkim ślizgiem śrubą od łodzi po jego miotających się girach przemawiał zdecydowanie za łodzią aluminiową...
Zdarzali się tacy który szanowali wędkarzy na brzegu ale też i tacy którzy celowo wpływali w nasze zestawy. Apogeum wściekłości nastąpiło w październiku 2009r kiedy to kolejny raz straciliśmy ponad 300euro a "Wymoczek" z szerokim uśmiechem pełnym pędem na powrocie przepłynął obok nas tak blisko że struga wody spod nart ochlapała nas wszystkich mocząc do suchej nitki.
Miarka się przebrała i kupiłem w Decathlonie element odstraszający czyli ponton Sevylor.

ponton Sevylor



Rozdział drugi - Techniki odstraszania


Do teraz się zastanawiam co mnie do jasnej cholery tknęło bo przecież nawęd gdybym sobie pomagał rękami, nogami i fiu**m to nie było najmniejszej szansy się zbliżyć do nich na wiosłach skoro nawet wywiezienie na tym zestawu wymagało przygotowań i wysiłku godnego astronauty.
Pamiętam jak dziś że na tej zasiadce mocowałem się też z sumem na tym pontonie ale już desant suma do pontonu był absolutnie niemożliwy.

ponton Sevylor na suma



To była pierwsza i ostatnia zasiadka gdzie użyłem tego ceratowego badziewia ale myśl o tym pięknym dźwięku wiosła uderzającego w pusty łeb wymoczka nie dawała mi spokoju tak bardzo że już trzy miesiące później kupiłem ponton Kolibri z silnikiem MotorGuide 55LBS :)

ponton na suma



ponton sumowy



ponton wędkarski



Jakaż to była euforia jak już do mnie dotarł i nie mogłem się doczekać zasiadki bo przecież teraz mam ryczącego mustanga 55 koni więc w mig rozprawię się z tą wesołą gromadką pustogłowych wymoczków psujących nam krew już tak długo.
W wyobraźni już widziałem szalony pościg rozsierdzonego wędkarza i przerażenie na twarzy "Wymoczka" i jego wesołej kompanii, błaganie o litość a potem ten przyjemny dźwięk wiosła walącego w ten pusty łeb.... :D
Trzecie niestety to było wiadro zimnej wody ( a właściwie prysznic spod nart ) które sprowadziło mnie na ziemię w kwestiach tych szalonych pościgów.
Mój mustang po prostu płynął ( takie pyrt pyrt ale bezdźwięcznie) ale już o dogonieniu choćby najwolniejszej z tych wszystkich wypucowanych plastikowych łajb nie było absolutnie mowy.




Już na pierwszej zasiadce próbowałem dorwać tych kurdupli i skończyło się właśnie na przymusowym prysznicu spod nart. Prawda niestety okazała się taka że mogli wokół mnie kręcić bączki a ja co najwyżej mogłem sobie wypluwać płuca rzucając w ich kierunku całkowicie bezskuteczne (aczkolwiek wyszukane) nazwy własne których już nawet wykropkowanych tu dodawać nie wypada :)
To był czarny dzień.
Dzień w którym dałem za wygraną i po prostu się poddałem. Raz że łódź aluminiowa z solidnym silnikiem była poza zasięgiem a dwa że już miałem dość.

Rozdział trzeci - Sąd Ostateczny


Kolega szaman jednak chyba zauważył moją depresję i wreszcie zrobił co do niego należało ( nie sądzę żeby to był Allach, Zeus czy Budda, stawiam że to właśnie on :D) gdyż miesiąc później nadszedł dzień zemsty, dzień sądu ostatecznego :D
Któregoś pięknego poranka "Wymoczek" się przeliczył i nie wziął pod uwagę jednej zmiennej. Zacząłem używać plecionek o wytrzymałości powyżej 60kg a co za tym idzie tak łatwo się nie rwały :D

plecionka na suma



Ryk silnika i dźwięk centralki wczesnym rankiem nigdy nie oznaczał brania suma. Oznaczał kolejną stratę, kolejną porcję wdzięcznych k**w i dalsze ćwiczenia trafiania w ruchomy cel za pomocą karpiówki i rakiety zanętowej przy akompaniamencie wyszukanych wulgaryzmów emitowanych w kierunku winowajcy.
Zazwyczaj słyszymy silnik, potem ostre wycie centralki, ostre wycie silnika na nawrocie i tyle.
Tym razem jednak coś było inaczej....
Ryk silnika, wycie centralki, wdzięczne ku**y i wystrzał z namiotu do wędzisk ( co by która nie znikła w odmętach na wieki wieków amen), ryk silnika na powrocie i.... i centralka nadal piszczała.
Raczej mało prawdopodobne było w tym przypadku branie suma i zanim dobiegłem do wędzisk po przeanalizowaniu w myślach w ułamku sekundy miliona bajtów danych wiedziałem że sen się spełnił :D
Mam cię h**u krzyknąłem ze szczęścia jak zobaczyłem szamoczącego się 30m od brzegu "Wymoczka" na moim zestawie. :)
Po 10 minutach "holu" "Wymoczek" pomimo tego iż usilnie starał się sp.. (uwolnić) znalazł się w zasięgu mojego wiosła ( nie było to nic niezwykłego, kiedyś wyłowiłem sprawny rower którym potem jeździłem kilka miesięcy okazjonalnie :) ) a jego kompan w łodzi ze swoim wiosłem w rękach rzucał równie wściekłe wulgaryzmy w naszym kierunku co my w ich.
Zleciałem na schody wędkę dając kumplowi i zamachnąłem się siarczyście gdy nagle kompan "Wymoczka" znajdujący się w bezpiecznie chroniącej go przed wiosłem odległości rzucił "Dzwonimy na policje"
Mam to w h.... rzuciłem ostro krasząc to zdanie zarówno polskimi jak i francuskimi wulgaryzmami ale w ułamku sekundy przyszła refleksja.
Faktycznie odpowiadali oni w tej chwili za straty materialne ( i to na dwoje babka wróżyła gdyż mogli wciskać że zestawy były za daleko a żaden policjant w tak błahej sprawie śledztwa by nie robił) ale ja zaraz mogłem odpowiadać za napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia. To nie były już żarty bo pomimo tego że "Wymoczek" wyglądał jak dupa zza krzaka to jednak odpowiada się za napaść na człowieka.
Trzeba było jednak tą batalię wygrać więc dalej trzymając wiosło nad łbem winowajcy wdałem się w ostrą wymianem zdań zarówno z jego kompanem jak i z nim. Oczywiście z obydwu stron nie szczędziliśmy sobie uprzejmości których nie powstydził by się ani sam Szpilka ani żaden "żul podblokowy" i trwało to dobre 10 minut.

Rozdział czwarty - Pojednanie


Gorące głowy w tym czasie ostygły, wiosła zostały odłożone na swoje miejsce i choć nadal w nas buzowało to zaczęliśmy wspólnie rozplątywać moje zestawy. Po 10 minutach z wymuszonym "do widzenia" rozstaliśmy się ale to co już zostało powiedziane i wyjaśnione zaprocentowało na przyszłość dla wszystkich łowiących na tym akwenie.
Okazało się też że jeden zestaw przecięła śruba motorówki a dowiedzieliśmy się o tym pół godziny później kiedy to "Wymoczek" ze swoim kompanem w akcie uprzejmości na zgodę sami nam przywieźli to co odcięła śruba.
To był ostatni raz kiedy ktoś nam celowo wpłynął w zestawy (Za wyjątkiem maja 2011r kiedy jeden się zapomniał) gdyż fama o tym co się stało i jak się mogło skończyć szybko się rozniosła.
Na kolejnym wyjeździe wszystko się zmieniło.
Usłyszeliśmy ryk silnika a potem... ciszę.
Po wyjściu z namiotu zauważyłem że narciarz wodny ( to już nie był dla mnie "Wymoczek") razem ze swoim kolegą sternikiem ( to już nie był "Pustak") prują wdzięcznie ( nawet mi się ten sport spodobał i chyba sam kiedyś spróbuję) środkiem rzeki z daleka od naszych zestawów i to do tego nas pozdrawiając skinieniem ręki. Wszystko więc zależy od punktu widzenia :)

Po latach mogę przyznać że nie zawsze to była wina narciarzy ( czasem jednak była ) gdyż niekiedy to i my wywoziliśmy zestawy jak daleko się dało. Dopiero po tym fakcie nauczyłem się stawiania zestawu na bojkę bez bojki bo skoro z jednej strony było uprzejmie to i z drugiej też wypadało być.
Bojka raz że była zabroniona a dwa że naprawdę powodowała zagrożenie dla uczestników ruchu wodnego.
Nauczyliśmy się żyć bez niej a na efekty nigdy nie narzekaliśmy.

Od tamtej pory nie traktowałem pontonu jako środka odstraszającego dla "Wymoczka" ( bo to był narciarz wodny, nasz kolega :D ) ale po prostu jako narzędzie które pozwala nam o wiele łatwiej i o wiele skuteczniej łowić sumy. Oczywiście też od tamtego czasu bardzo rzadko zdarzało mi się "nęcić pelletem" :D

Rozdział piąty - Ewolucja wędkarska.


Czas płynął powoli i tak naprawdę przestaliśmy już w roku 2011r wędkować stacjonarnie.
Środek pływający daje przeogromne możliwości i to dlatego zacząłem już wcześniej łowić z moim synem co zaowocowało złowieniem przez Niego w dwutygodniowym odstępie dwóch sumów powyżej 150cm pomimo iż miał tylko 6 lat.





rekordowy sum 6-latka



rekordowy sum złowiony przez dziecko



Nie było by to w ogóle możliwe przy łowieniu z brzegu gdyż używa się wtedy innych wędzisk a sam hol byłby nieporównywalnie bardziej forsowny przez co i niemożliwy.
Już tak nawiasem mówiąc kiedy mój syn łowił jednego z tych sumów to zatrzymał się koło nas znajomy narciarz ze sternikiem ( nie "Wymoczek" i nie "Pustak" bo mieliśmy sztamę :D ) gratulując Radkowi złowienia potwora.
Właściwie to już wtedy wiedzieliśmy że era połowów stacjonarnych się dla nas kończy i że nasze wspólne wypady będą się powoli ograniczać do łowienia z pontonu lub z łodzi.
Dalej w planach niezwykle odległych mieliśmy zamiar zakupić łódź aluminiową pomimo tego że ponton daje większe szanse na wyholowanie suma osobom o małej sile i doświadczeniu ( wybacza błędy i pomaga bardziej niż najlepsze wędzisko).
Trzeba było jednak czasu aby Radek i Robert urośli, nabrali siły i doświadczenia a do tego wszystkiego trzeba było kupy kasy której po prostu nie mieliśmy.
To nas jednak nie zrażało bo wiedzieliśmy że wodowanie łodzi jest o wiele mniej czasochłonne i o wiele mniej męczące niż rozkładanie pontonu, silników, akumulatorów i całego majdanu do tego potrzebnego. Do elektryka (bezgłośne pyrt pyrt) dokupiłem spalinową Hondę 5 HP i wreszcie odrobinę powera doszło jednak wracając do Historii z naszym przyjacielem narciarzem na nic i on by się tu nie zdał.

silnik zaburtowy Honda





Oczywiście że i rozkładanie pontonu jest mniej męczące niż sprzętu do zasiadki stacjonarnej plus pontonu do wywózki ale im dłużej się łowi tym większe ma się wymagania.
Człowiek chce ewoluować, mniej się męczyć, czerpać więcej przyjemności.
Nie zmienił się też obiekt marzenia bo pod uwagę była brana tylko łódź aluminiowa.
Zmieniły się jednak nieco motywy bo już nie było to podyktowane żądzą odwetu na znienawidzonym "Wymoczku" i jego koledze "Pustaku" gdyż tak jak już wspomniałem zostaliśmy kumplami :D
Oddaliły się wizje tratowania ich na wodzie ze złowieszczym wyrazem twarzy a zastąpiły je marzenia o czymś niezwykle trwałym co kupuje się raz na kilkadziesiąt lat.
Jeszcze wtedy nie wiedziałem że łodzie wędkarskie aluminiowe się różnią, że jedne są nitowane, inne klejone a jeszcze inne czyli te z najwyższej półki spawane TIG-em.
Mimo wszystko jednak dalej stały na przeszkodzie finanse i cieszył nas bardzo ponton który i tak nam oszczędzał masę pracy oraz zwielokrotniał efekty.
Potrafiliśmy w ciągu 45 minut łowić 4 sumy z czego 2 powyżej 40kg. Takich wyników w stacjonarce nie mieliśmy nigdy a żeby to osiągnąć wkładaliśmy to wielokrotnie mniej pracy niż podczas połowów stacjonarnych. Najskuteczniejszy połów samego 9-letniego Radka z tego roku to właśnie 4 sumy w 50 minut w czym jeden 203cm mówi samo za siebie.



Wyciągnięcie natomiast potwora 211cm w 11minut w wieku 9 lat to również zarówno majstersztyk jak i świetna praca pontonu



Rozdział szósty - Zrządzenie losu


Nadszedł rok 2012 i zadzwonił telefon.
Gość zapytał czy może przyjechać na zlot Forum Sumowe w Antoniówce we wrześniu 2012r.
Nic w tym dziwnego, nie rozumiałem dlaczego pyta ale dowiedziałem się z rozmowy że przywiezie swoje łodzie żeby powozić chłopaków i że jest ich producentem. To już co innego bo to była reklama łodzi i zgodziłem się ale tylko pod warunkiem że za sponsoruje jakąś nagrodę na zlot.
Już wtedy współpracowaliśmy z Askari więc poznałem Go z Grześkiem Smołką i poprosiłem żeby kupił wędzisko z kołowrotkiem właśnie w tym sklepie jeszcze wtedy nie wiedząc że przyczyniam się tym okazyjnie do powstania przyjaźni między oboma panami która w sumie trwa do dziś.
Uczestnicy zlotu byli zachwyceni możliwością popływania łodzią aluminiową Skylla a Jacek Żbikowski ze Sławkiem i Marcinem ( trójka producentów łodzi) słowa dotrzymali i dodatkowo ufundowali nagrodę. To było naprawdę w porządku i już wtedy wiedziałem że to równy facet bo w dzisiejszych czasach tych co słowa dotrzymują jest naprawdę mało. Wiem że jestem mocno zwichrowany żeby od kogoś kto chce fajną bryczką ludzi powozić wołać jeszcze łapówki dla użytkowników ale takie mam podejście do reklamy a patrząc z perspektywy czasu na pewno się to wszystkim opłaciło :)
Podczas rozmów z uczestnikami już po zlocie ,dowiedziałem się że to cholerstwo jest pancerne, niezwykle zwrotne a do tego estetyczne ( co zresztą sam mogłem potwierdzić patrząc na zdjęcia)

łódź aluminiowa Skylla 360



Dodatkowo obudziły się ze zdwojoną siłą pragnienia kupna takiej łodzi ale nadal było to wtedy za wcześnie bo marzenia marzeniami ale ja nawet nigdy jej nie dotknąłem. Kota w worku się nie kupuje (stąd powszechne współżycie przed ślubem ;))
Udało się to dwa miesiące później gdyż po skontaktowaniu Jacka, Marcina i Sławka z właścicielami FishingPlanet z którymi też już współpracowaliśmy ci ostatni zakupili łodzie aluminiowe Skylla a ja zostałem współorganizatorem listopadowego spotkania roboczo-wędkarskiego podczas którego baza FishingPlanet nawiązała kilka ciekawych współpracy a także nakręciliśmy z Jurkiem Biedrzyckim na miejscu Taaaką Rybę.

łódź aluminiowa Skylla 360



Kontakt z wszystkimi uczestnikami miałem już dawno bo większość z nami współpracowała w programie zniżek a ja starałem się jakoś ich jeszcze bardziej zbliżyć, tak żeby relacje nie polegały na konkurencji a na wzajemnej pomocy.
To na tym spotkaniu pierwszy raz w życiu spotkałem wielu fajnych ludzi znanych z słuchawki takich jak Cezary Karpiński z Best Sonar, Grzesiek Smołka z Askari, Robert Cyferkowski z FishingPlanet - na ryby Hiszpania, Radek Czajkowski z Eldorado oraz Jurka Biedrzyckiego i Julkę ( tą pozdrawiam serdecznie gdyż miała z nami nie lekko :))

To właśnie wtedy też miałem okazję pierwszy raz w życiu pływać łodzią aluminiową Skylla 360.



łodzie wędkarskie aluminiowe



Rozdział siódmy - Ten pierwszy raz


To było coś wspaniałego bo nagle na własnej skórze mogłem sprawdzić jak to w ogóle jest kiedy nie dmucha się pontonu, nie rozkłada gratów tylko wsiada do łodzi przycumowanej w przystani.
Miałem też ogromne szczęście bo mogłem popływać okazyjnie łodzią konkurencji ( bardzo znana firma ) dzięki czemu dowiedziałem się że pomiędzy tymi dwiema właśnie Skylla była zdecydowanie lepsza ( dzieliła je przepaść) i do tego tańsza.
Nie zdecydowałem się wtedy jednak na kupno ot tak bo sam wiem że potrafię się bardzo napalić na coś nie sprawdzając tego w ogóle.

Po kilku miesiącach znów organizowałem kolejny wyjazd do Hiszpanii z tym że teraz autokarem.
Po organizacji tego zlotu nad rzeką Ebro w marcu 2013r gdzie ponownie miałem okazję znów popływać tą łodzią wiedziałem już na pewno że łódź aluminiowa to dobry strzał a nie moje widzimisię.
Od razu było widać że te łodzie są dla prawdziwych zakapiorów i maniaków dla których prostota i jednocześnie ich wytrzymałość są najważniejsze. Łódź ma walnąć w skałę i nie jękną a najlepiej żeby do tego była piękna. Taka była Skylla. Dzięki niej można się cieszyć swoim hobby bez względu na niesprzyjające warunki na każdym nawet najtrudniejszym łowisku a przecież skały nad rzekę Ebro to prawdziwe wyzwanie. Tego właśnie szukałem.

Rozdział ósmy - "Szpiegostwo przemysłowe"


Zacząłem więc szperać i szukać i dzięki temu dowiedziałem się ze łodzie spawane Tigiem są o wiele więcej warte w praktyce niż te nitowane i klejone. Są po prostu bardziej odporne i dużo trwalsze. To było prawie jak szpiegostwo przemysłowe bo musiałem dokopać się do wszystkiego.
Dowiedziałem się też że rodzaje aluminium użytego mają duże znaczenie bo co innego aluminium stoczniowe z certyfikatem a co innego zwykłe płyty aluminiowe wykorzystywane często przy budowie łodzi aluminiowych.
Dowiedziałem się też że nawet te z certyfikatem stoczniowym DNV się rozróżnia i że aluminium 5083 to naprawdę wysoka jakość rzadko stosowana przez producentów przez oszczędność.
Oprócz tego zacząłem się interesować z jakiej grubości aluminium robią różni producenci łodzie. Większość na tym też oszczędza łącznie z markami znanymi na całym świecie. Z reguły jednak tak jest że na masówce się oszczędza.

Właściwie już dawno wiedziałem że przez to że producenci Skylla czyli Jacek Żbikowski z Marcinem i Sławkiem robią łodzie spawane Tigiem, z aluminium stoczniowego 5083 z certyfikatem DNV, z blachy 3mm w całości ręcznie robione to konkurencji nie mają nawet porównując je do tych dużo droższych łodzi innych marek.
To przesądziło o tym że w przyszłości będę posiadał właśnie łódź aluminiową Skylla a nie żadną inną gdyż przy takich sprawach nie ma miejsca na pomyłkę. Mnie po prostu nie stać i taką łódź mogę kupić raz w życiu. Trochę jednak brakowało mi tej przestrzeni na łódce, chciałem mieć większą a do tego obowiązkowo musiała by posiadać kierownicę i silnik palony na kluczyk oraz podnoszony elektrycznie. Wszystko to po to żeby moi synowie mogli samodzielnie operować na łodzi od odpalenia silnika do powrotu do bazy. Dzieciakowi ciężko jest odpalić jakikolwiek silnik na linkę o podnoszeniu silnika już nie wspominając.
Niestety w przyszłości bo to dalej nie było coś w zasięgu mojego portfela, bo to dalej z dodatkowym osprzętem kosztowało kilkanaście tyś euro.

Rozdział dziewiąty - Sen się spełnił


Czas sobie płynął, dalej łowiliśmy z pontonu ale powoli zbliżał się moment w którym cudownym zrządzeniem losu zaczęła sprawa łodzi aluminiowej na Sekwanie wyglądać realnie. Oczywiście wielką tu pomoc otrzymałem w tej sprawie zarówno od Roberta Cyferkowskiego z bazy FishingPlanet nad rzeką Ebro jak i od samego producenta łodzi czyli Jacka Żbikowskiego, Sławka i Marcina.
Właściwie już w zeszłym roku w listopadzie wiedziałem że mój sen może się spełnić. ( Przeciek na YT o nowej konstrukcji ;) ).



Nad detalami tego wszystkiego nie będę się rozpisywał, nie będę komentował strony finansowej. Równo rok po pierwszych objawach u mnie w Paryżu pojawił się Jacek ze Sławkiem przywożąc mi moją pierwsza łódź aluminiową.

łodzie aluminiowe Francja



Jeszcze zanim to nastąpiło na wyjeździe grupowym na ryby Hiszpania we wrześniu 2014r miałem okazję wyholować na łodzi Skylla suma 218cm bez najmniejszych problemów. Nie miało żadnego znaczenia że nie pomagała mi w tym tak jak ponton.

rekordowy sum Ebro



rekordowy sum Hiszpania



Ktoś mi wcześniej napisał że pomimo tego że już pływałem łodzią Skylla to jednak Skylla 440 Pro to coś zupełnie innego, że doznam pozytywnego szoku i nie będę chciał z niej zejść.
Miał rację. To po prostu cudo.

łódź aluminiowa we Francji



łodzie aluminiowe



przewodnik na Sekwanie



łodzie wędkarskie aluminiowe



Miejsca na pokładzie jest naprawdę dużo i już na sucho wyglądała rewelacyjnie.

łodzie wędkarskie



Przyszedł jednak test na wodzie i dopiero wtedy zobaczyłem że to rzeczywiście zupełnie inna łódź niż ta na których pływałem. Ci co pływają na łodziach wiedzą że niby to tylko 80cm a robi wielką różnicę.
Już tamtą komplementowałem pod względem stabilności przy porównaniu do o wiele droższej łodzi konkurencji ale ta jest jeszcze o wiele stabilniejsza.

stabilne łodzie wędkarskie



Tu przykładowo facet 110kg na burcie

stabilna łódź aluminowa



Wymieniać zalet mógłbym tu sporo ( pomijając majstersztyk konstrukcyjny) ale nie ma potrzeby gdyż to po prostu lepiej zobaczyć. Brakuje mi pewnych elementów na razie takich jak solidne uchwyty do trollingu i konkretny szperacz na dziobie oraz pewne prywatne preferencje ale to już wszystko z czasem.
Szkoda że przyjechała w listopadzie bo jak by to był sierpień to byśmy ją ochrzcili sporą dawką sumowego śluzu a tak zrobiliśmy tylko dwa krótkie testy.



Sezon się jednak zbliża dużymi krokami a my się już doczekać nie możemy maja 2015r. Radek już sam prowadzi łódź pomimo tego że ma tylko 9 lat.
Mam tylko nadzieję że przyzwyczai się do tego że łódź aluminiowa to nie ponton i że podczas holu trzeba znacznie bardziej uważać oraz wkładać więcej w to pracy i dokładności.
Dzięki tej łodzi zaczynamy też trochę robić za przewodnika i już dwie grupy na maj i czerwiec mamy. Zobaczymy, może to będzie dobry pomysł bo łódź jakoś utrzymać trzeba.

Rozdział dziesiąty - Konkluzje


1. Nie każdą metodą możemy łowić zarówno skutecznie jak i bezpiecznie na danych akwenach.
2. Nie każdy narciarz wodny to "Wymoczek" i nie każdy sternik łódki go ciągnącej to "Pustak".
3. Jeśli nawet to zawsze możecie sobie grzecznie wiosłami wyjaśnić sprawy i zostać kumplami.
4. Każdej kwestii są różne punkty widzenia zależne od miejsca na osi w którym aktualnie się znajdujemy.
5. Łódź aluminiowa nie służy do taranowania mniejszych i słabszych jednostek na wodzie nawet w ramach odwetu.
6. Każdy jeden środek pływający zwiększa naszą skuteczność w połowach suma wielokrotnie bez względu na to z czego jest wykonany.
7. Żaden środek pływający nie złowi suma sam i nie zastąpi żony w nocy poślubnej.
8. Łowienie ze środka pływającego tak ułatwia hol ogromnych ryb że mogą to robić nawet dzieci i to bardzo skutecznie.
9. Najtrwalszym wędkarskim środkiem pływającym są właśnie łodzie aluminiowe.
10. Zanim się zdecydujemy na kupno łodzi aluminiowej warto sprawdzić nie tylko jak pływa czy jak wygląda ale właśnie samą konstrukcję, materiałów użytych do produkcji, technikę łączenia blach, stabilność i bezpieczeństwo a także sporo innych rzeczy.

Na koniec pragnę gorąco podziękować wszystkim którzy w większym lub mniejszym stopniu przyczynili się do tego że teraz tą łodzią mogę pływać po Sekwanie czyli Jacka, Sławka, Marcina, Danusi, Roberta i wszystkich innych. Specjalne i zasłużone podziękowania dla "Wymoczka" i "Pustaka" dzięki którym to po raz pierwszy w życiu 5 lat temu pomyślałem że najlepszym środkiem pływającym będzie dla mnie właśnie łódź aluminiowa ( powody pomińmy :-] ) co okazało się strzałem w dziesiątkę.
Kolejność zdarzeń i daty mogą być nieścisłe ale postępująca demencja nie pozwala mi na dokładniejsze odtworzenie przebiegu zdarzeń.

Pozdrawiam wszystkich :)

Temat na forum: Łódź aluminiowa

Przygotował Artur Betcher

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

Reklama w zamian za zniżki dla stałych użytkowników portalu.

Aktualnie online

Gości online: 31

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 8,011
Najnowszy użytkownik: elzbieta

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

21 listopad 2017 10:36
Powitać Usmiech

20 listopad 2017 21:26
Witajcie.

20 listopad 2017 20:37
Dobry Usmiech

20 listopad 2017 18:57
Witam

20 listopad 2017 16:07
Powitać.

19 listopad 2017 21:47
witam

18 listopad 2017 20:52
Dobry Usmiech

18 listopad 2017 16:58
Witam

18 listopad 2017 01:03
witam

16 listopad 2017 16:35
Witam

Archiwum shoutboksa

Wyprawy autokarowe Norwegia

Wyprawy autokarowe Norwegia

Nasz baner

Forum Sumowe - portal sumowy
Wygenerowano w sekund: 1.15
27,932,144 unikalne wizyty