Sekwana maj 2015 | Forum wędkarskie


Portal ludzi z pasją tworzony przez ludzi z pasją

Czym jest człowiek, jeśli dlań dobrem i wartością czasu jest sen i pokarm? Bydlęciem — i tyle. Autor: William Shakespeare


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnie Fotki

Sumik 131cm
Sum ok. 30kg
Sum ok. 30kg
Nowy popychacz pontonowy ;o)
Sumy na woblery Sowa
Dwa razy 2m+ na Sowę
Rekordowy sandacz na Woblera Sowa
Nasza moc w polaczeniu z Woblerami Sowa

Na forum na skróty

Witamy na stronie poświęconej rekinowi słodkowodnemu ;)

Na tym forum dowiecie się jak złowić suma, jaki potrzebujecie sprzęt do tego celu, jakich metod najlepiej użyć do łowienia tej ryby, a także zobaczycie duże sumy łowione przez naszych użytkowników, rekordowe sumy w Polsce i na świecie i wiele innych informacji dotyczących Suma Europejskiego i nie tylko. Zapraszamy wszystkich do zarejestrowania się i aktywności na Naszym Portalu.

Zobacz temat

/ RELACJE Z WYPRAW WĘDKARSKICH, PORADNIKI WĘDKARSKIE / Zloty i forumowe imprezy
 
Sekwana maj 2015

Artur Betcher

Offline

Materiał z zasiadki administracyjnej w maju na Sekwanie pojawić się nie miał bo nic w nim nie ma ciekawego, nic związanego z pasją.
Celowo po usunięciu Filipa z administracji ignorowałem jego liczne zaczepki żeby był spokój.
Pominąłem też jego niezliczone starania włożone w to żeby zlot nad Wisłą się nie udał bo skoro ludzie są tacy ciemni że dają się przekabacić i łączyć się w dzisiejszych czasach w pasji nie chcą a w nienawiści tak to ich sprawa nie moja. To Wam wszystkim powinno zależeć żeby spotykać się w dużym gronie nieskażonym nienawiścią. Pasja ma łączyć i jeśli tego wędkarze nie zrozumieją to jest to wstyd. Przecież ja mam wszystko co mi trzeba i tylko żałuję że mam tak do Was daleko żeby na zloty przyjeżdżać. Mi krzywdy nikt nie zrobi bo ja mam z kim łowić, wiemy jak to robić, cieszymy się z każdego wypadu i nic na bojkocie zlotu nie tracę.
Tyle o zlocie nad Wisłą ale temat dotyczy tego jaki fajny był zlot nad Sekwaną i dlaczego potem wyszła pod moim adresem kampania pomyj i akcja bojkotu zlotu nad Wisłą.
Ogólnie czymś co przelało miarkę i zdecydowało że jednak opiszę ten zlot był post jednego z uczestników tej zasiadki.
Filip Kwasnik napisał(a):

Betcher Ty nie masz kolegów. Masz wrogów i swoje ofiary. Które potem stają się wrogamiUsmiech Chuj Ci w dupe z całego serca. Panowie olejcie temat zlotu bo nie warto się tu angażować. Tyle. Dawaj bana i kij Ci w oko

haha]


Do rzeczy więc i za brak zdjęć przepraszam ale nie było co fotografować.
Zasiadkę zaplanowałem w teoretycznie świetnym okresie i dobrze ją przygotowałem.
Zaprosiłem całą ekipę moderacyjną bo dla mnie priorytetem jest to żeby Forum Sumowe prowadzili ludzie łowiący sumy a nie tylko teoretyzujący. Co innego user a co innego moderator czy admin. Z tego też powodu już wcześniejszej organizowałem takie akcje i właściwie każdy mod z czasem miał jakiś rekord na koncie. Tak naprawdę nigdy nie chodziło o to żeby komuś cokolwiek wyrównać a o to żeby ekipa się dobrze poznała i scaliła. W praktyce jednak różnie to wychodzi....
Założenie było proste, wszyscy mieli przyjechać wcześnie rano, położyć się spać i już w czwartek popołudniu zrobić pierwsza turę na suma.
Stało się jednak coś co przekracza nasze pojęcie o kulturze.
Zamiast się położyć o 4 rano wszyscy siedli do stołu i zaczęli najzwyczajniej w świecie łoić wódę tak jakby to było najważniejsze.
Nasz dom to nie melina i o ile się cieszyłem że wszyscy już byli na miejscu o tyle to coś takiego to wstyd. Tylko czekałem aż sąsiedzi zapukają przy tych wrzaskach do domu albo jak zapuka policja.
Francuzi jak piją to potrafią się bawić do rana. Polacy jak piją to potrafią leżeć pod stołami przed północą albo od rana zaczynać. Taka subtelna różnica między "żabojadami" a Polakami. Oczywiście nie wszyscy się wpisują w tą patologię i nie można generalizować ale jednak mnie się to przytrafiło.
Gdyby ekipa przyjechała 100km to bym wszystkich wyprosił i na tym zasiadka by się zakończyła tak jak kiedyś kiedy to samo zrobili nam jedni znajomi. Chłopaki jednak zrobili prawie 2000km i takiej możliwości nie było.
Trzeba było zagryźć zęby i dobrze się z resztą bawić żeby znów nie wyjść na wyrzutka. Było więc wesoło i tylko Darek mając umiar poszedł spać choć przy tych wrzaskach się nie dało a Grzesiek już wyspany po nocy dawał jakoś radę.
Integracja jakoś się tam zakończyła w ciągu dnia i zabraliśmy się za ładowanie sprzętu.
Na samym początku w założeniach nie mieliśmy łowić stacjonarnie gdyż mi to nie pasowało ale w związku z tym że jednak niektórzy bardzo chcieli i tak połowić to ustaliliśmy w temacie zlotowym że nikt niepotrzebnie nie będzie obarczał się sprzętem i ja cały sprzęt do stacjonarki po koleżeńsku mojej ekipie udostępnię.
Już w trakcie pakowania widać było ze niektórym się nie uśmiecha ładowanie tego taboru ( mało tego nie było) ale jednak z uśmiechem na twarzy wszystko załadowaliśmy.
Taka mała dygresja, ja tego sprzętu palcem dotknąć nie powinienem skoro nieodpłatnie go udostępniałem. To dla Was nie dla mnie on był jednak z wszystkimi wszystko taszczyłem bo przecież jesteśmy jedną ekipą.
Dało się jednak zauważyć już potem że słowo "ekipa" to był tylko pusty frazes.
Po przyjeździe nad rzekę rozłożyliśmy sprzęt i grała muzyka z jednym tylko wyjątkiem. Woda rwała jak cholera, feedery po zarzuceniu ściągało i się plątały nawet jak się dało duży ciężarek i już było jasne że będzie to ciężka przeprawa dla tych co łowią stacjonarnie.
Nie znaczyło to jednak ze to jest misja niewykonalna. Znaczyło to jedynie że żeby złowić suma będzie to naprawdę dzieżka harówka, wieczne przerzucanie zestawów.
Mieliśmy już takie zasiadki w gorszych warunkach. Co prawda trzeba się napracować wtedy ale łatwiej o suma w takich warunkach stacjonarnie niż z łodzi. Czasami żeby złowić żywca traciliśmy kilkanaście zestawów na feederach ale dawaliśmy radę bo pchała nas pasja i zaparcie.
Pasja jednak nie popchnęła naszej ekipy bo ciągle widziałem zerwane feedery oparte o płot i utyskiwania że tak łowić się nie da więc w wodzie był albo jeden albo nic.
Kilka razy sam je składałem na nowo żeby cokolwiek było w wodzie ale już drugiego dnia dałem sobie spokój bo skoro nie zależało na wynikach tym dla których były przeznaczone to ja za nich łowić przecież nie mogłem zwłaszcza że miałem też ekipę która przyjechała do mnie jako do przewodnika i im też musiałem pomóc bo przecież za coś w końcu zapłacili.
I tak finalnie 80% czasu spędziłem na pomoc naszej ekipie a 20% dla moich klientów.
Dni powoli mijały a z zasiadki stacjonarnej pozostały jedynie wspomnienia za to coś tam się uwiesiło na woblery Czesława Sowińskiego. Wiadomo było więc że i stacjonarnie szło coś złowić gdyby nie zabrakło zaparcia.
Darek miał co prawda bicie na żywca którego złowił jeden z moich klientów tyle że zanim wywiózł żywca zdążył dostać niezłego wnerwa. Na wodzie 3 pontony, ja robię sprzęt i zanętę żeby jednak złowić żywca a Darek godzinę czeka żeby ktoś zechciał mu go wywieźć tak jakby na miejscu był jeden Artur a reszta ma wszystko w pompce.
Ot taka ekipa ja jak słyszę potem ze "ja tu przyjechałem łowić na spinning" to mnie coś rozwala bo każdy sobie rzepkę skrobie i każdą jedną rzecz gdzie trzeba pomóc to trzeba wymuszać.
Tu książkę by można napisać jak co niektórzy mieli wszystko w dupie i liczyły się tylko ich zachcianki czy potrzeby.
Wróćmy jednak do jednego dnia w którym ja musiałem zostać w domu godzinę dłużej żeby zawieźć Grześka do autobusu a potem pojechać do Decathlonu po białe robaki do zanęty.
Mój syn Radek nie chcąc czekać zapytał mnie czy może jechać z wujkami nad wodę.
Filip z Michałem Kazikiem i Dawidem jechali wcześniej więc zapytałem ich czy Radka wezmą. Zero problemu, zgodzili się i wszystko gra więc Radek pojechał z nimi.
Wszystkim jednak zakomunikowałem że to dziecko i że muszę na niego bardzo uważać, pilnować go, że nad wodą nie ma żartów gdyż już nie raz się o tym przekonaliśmy niestety i na własnej skórze.
Żadnych sprzeciwów, wszyscy zadeklarowali że pomogą, że na Radka będą uważać.
Mój syn głupi nie jest i dałem go pod opiekę dorosłych ludzi więc spokojnie załatwiłem sprawę z Grzesiem. Poza tym nad wodę pojechał Kazik ze swoim synem więc tym bardziej spokojny byłem.
Przyjechałem nad wodę jakieś półtorej godziny później.
Zaparkowałem i nagle zza skarpy wyszedł mój syn.
Skarpa śliska pod kątem 70 stopni i wysoka na prawie 2 metry, na dole murek szerokości 40cm zalany na 2 cm wodą i śliskie schody.
Myślałem że gdzieś obok ktoś stoi i pytam Radka gdzie są wujki.
Radek na to że jedni popłynęli za sumem a drugi wujek jest w namiocie więc on się bawi w łowienie.....
Patrzę od strony skarpy i nikogo nie widzę więc poszedłem do namiotu Kazika który był w pół drzemki i pytam gdzie jest mój syn. Ten odpowiada że Radek się tu obok bawi.
W tym momencie puściły mi nerwy i tak go opierdoliłem że zapamięta to na pewno. Nie używałem przy tym wyzwisk, wulgaryzmów ale po prostu konkretnie jak facet facetowi wygarnąłem.
Wytłumaczyłem mu że poprzedniego dnia na łodzi jego syna strzegłem cały dzień jak oka w głowie bo z wodą nie ma żartów. Dawid pływając ze mną bawił się nieźle, kierował łodzią i w każdej sekundzie był bezpieczny.
Mojego syna jednak zostawili wszyscy w samopas jak niepotrzebny i wadzący mebel. Nawet by nikt nie wiedział gdyby prąd go porwał na zaporę.
Jedni popłynęli za sumem jak gdyby te półtorej godziny nie mogli choćby pomóc w przygotowaniu zestawów do stacjonarki albo chociaż pospinningować z brzegu tak żeby mieć oko na Radka a Kazik wyłożył się w namiocie mając tak samo to w pompce. Przecież wszyscy zadeklarowali że się nim odpowiednio zaopiekują.
Chwilę później widzę że Dawid płacze bo ojciec zabronił mu pływania ze mną. Poszedłem więc do Kazia i poprosiłem go żeby nie wyżywał się za swój błąd na swoim synu.
Na tym sprawa się zakończyła, Kazik po jakimś czasie przeprosił mnie za to kilka razy nawet i niby żalu nie było ale też prawda jest taka że i ci co popłynęli mieli w dupie gdzie jest mój syn bo przecież niańczyć nikogo nie musieli, byle się obłowić....
Wystarczyło by żeby się poślizgnął na tym murku i uderzył skronią w schody i żadna kamizelka by mu nie pomogła. Kilka łyków wody leżąc na wznak i już nikt mojego syna by nie uratował. Nikt by mu życia nie zwrócił.
Do dziś nie rozumiem co może być ważniejsze od bezpieczeństwa dziecka, jakieś sumy??
Nie opisał bym tej sytuacji w ogóle ale coś mnie tknęło. Gdybyś Kazik po prostu dał się przekabacić i na zlot nad Wisłę nie przyjechał nawet bez podania przyczyny to bym przebolał ale skoro tak ostentacyjnie sprzedajesz baner forum żeby pokazać że masz to forum w dupie i między wierszami jaki to Betcher jest beeeeeee po tym wszystkim co ja dla was zrobiłem to jest to chamowate. Myślałem że jesteś facetem skoro jak facet podałeś mi rękę i przeprosiłeś kilka razy za taki brak odpowiedzialności ale po tym co robisz widzę że focha jeszcze walnąłeś. Żenujące zwłaszcza że zawsze byleś jednym z tych których tu na forum bardzo ceniłem i po sytuacji z moim synem nie zmieniło się to dlatego ze jednak przyznałeś że popełniłeś błąd i podaliśmy sobie rękę. Ależ ten Betcher ci krzywd narobił że tak ostentacyjnie pokazujesz że ci źle na tym forum.

Morale mi spadło prawie że do zera ale łowimy dalej.
Wracałem ostatniego dnia po południu wypłynięcia a tu wielkie pretensje do mnie że Darek cały czas waruje nad sprzętem a wszyscy pływają. To jednak prawda, Darek tam robił za kundla co pilnuje sprzętu kiedy wszyscy łowili. Czy to jest do cholery moja wina że nie potraficie się zorganizować? Wszyscy dupy zawinęli, Darek warował a kwestię że ja pilnować nie będę bo jaa tu na spinning przyjechałem aż mi zbrzydły.
Dyskusja ciekawa nie była i choć na wieczór był przygotowany żywiec gdyż dla tych co łowili stacjonarnie to była ostatnia szansa to na szybko sprzątaliśmy cały ten gnój bo wszystkim spieszy się łowić sumy.
Zwinęliśmy wszystko jak leciało i wpakowaliśmy do aut ale co niektórzy wyglądali jakby zjedli cytrynę że zamiast sobie łowić muszą pomagać składać graty. Pewnie sam miałem je złożyć i wtedy wsio było by OK.
Finalnie chłopaki popłynęli razem a ja z Darkiem na mojej łodzi, Kazik w tym czasie zwiedzał Paryż.
Z dnia na dzień pogoda się pogarszała, nurt był coraz większy i finalnie Darkowi tego ostatniego dnia suma się złowić nie udało.
Zero pretensji zarówno na łodzi jak i na lądzie. Darek to człowiek który sam się poświęca żeby pomóc innym. Co ja się nasłuchałem za to od innych że oni tu na łódkę przyjechali a nie gratami stacjonarnymi się zajmować to chyba nie zliczę. Takie pojęcie wspólnoty, ekipy że tylko siąść i płakać i choć traumatyczne to nie było to jednak daje do myślenia.
Ten ostatni dzień jeszcze raz się zapisał w czarnych barwach.
Miejsce gdzie wodowałem łódź było bardzo daleko.
Ja musiałem przepłynąć łodzią przez zaporę żeby wyciągnąć ją na pochylni. W tym czasie jeden z uczestników musiał moim autem pojechać na pochylnię a drugi zabrać się do domu.
Totalna tragedia, chętnych do pomocy w ogóle nie było i najlepiej żebym sam popłynął, wrócił piechotę po samochód zostawiając tam łódź z psem przewodnikiem Darkiem a potem po nią pojechał. Każdy się boi nagle cudzym samochodem pojechać a niektórzy w ogóle jeździć. na co dzień jeżdżą, drogę tego dnia znali, choćby 30h na godzinę miał jechać to by dał radę. Ostatecznie nikomu innemu bym nie zawierzył żeby kierował z przyczepką i pojechał Michał a już na maxa nabuzowany Filip i obrażony że musi kierować pojechał do domu.
Zero zgrania, zero zrozumienia, walić wszystko, każdy myśli tylko o sobie. Brak słów.
Wróciliśmy wszyscy do domu, pobawiliśmy się i wszystko gra, sprzeczki się zdarzają ale tak naprawdę tego zasranego egoizmu to ja już miałem dość.
Następnego dnia wcześnie rano pojechałem po ekipę moich klientów którzy ze względu na warunki mało co łowili, gównie zwiedzali.
Po drodze do domu kilka telefonów czy już jadę bo wszystkim się bardzo spieszy. Jakimś cudem zaczekali żeby się pożegnać. Parę miśków, parę ściśnięć graby i wszystko gra.
Cieszę się że ta zasiadka się skończyła bo po prostu padam na pysk. Już wtedy jednak coś mi mówiło że to ostania taka zasiadka bo w domu mi pozostał taki gnój od tego wszystkiego ze jeszcze trzy dni sprzątaliśmy to wszystko. Z zasiadki zdjęć nie ma ale samochód mój wyglądał jakby gnojówki do niego nawrzucano a to co miałem w domu nawet zdjęcia porobiłem żeby mieć pamiątkę po tym gnojowisku.
Co innego jednak z tymi co mi za wyjazd zapłacili.
Byłem w szoku.
To ze namiot oddali mi czystszy niż wzięli to raz, dwa że nawet przelotki w wędkach poczyścili czyli i wędki oddali czystsze niż wzięli. Na koniec zero pretensji że nie połowili, żadnego ciśnienia, jeszcze coś od siebie dołożyli choć tak naprawdę nie wiem za co skoro większość czasu przesiedziałem z ekipą moderacyjną. To jest klasa. Do tego naprawdę byli ekipą. Jeśli to czytacie to wiedzcie że takich ludzi jak Wy chciałbym tu mieć zawsze bo słowo szacunek nie jest Wam obce.

Zasiadka się jednak nie skończyła.
Dwie godziny później dramatyczny telefon że potrzeba pomocy bo Filipowi wybuchł silnik.
Wszyscy na baczność ale na miejsce nie ma co jechać bo z autostrady nie wolno ściągać samochodów, są monitorowane, masa policji. Moment by nas zgarnęli.
Sam też silnika po wybuchu naprawić nie potrafię. Mogę jednak przetłumaczyć wszystko i zaczynają się dziesiątki telefonów.
Filip chce mechanika więc staje na głowie i znajduje dobrego mechanika który ceny ma takie że lepiej nie trzeba. Kiedy polak na czarno za sprzęgło w Multivanie wołał 400euro ten za to samo 220 dlatego że ma pracę w dobrym warsztacie i nieco dorabia wieczorami. Żeby jednak go załatwić to wpierw mój kolega musiał zwolnić się z pracy i pojechać do niego. Ten też się zwolnił z pracy i dzwonią do mnie ze są gotowi, nawet lawetę mają na telefon tanią.
W tym czasie Filip zmienia zdanie i chce żeby go zawieźć do warsztatu bo jego ubezpieczenie pokrywa koszt lawety.
Super, świecę oczami przed dwoma kolesiami którzy urwali się z roboty żeby zrobić mi przysługę za grosze gdyś obu powiedziałem że mojemu przyjacielowi wysiadło auto i jest bez grosza.
Kolejna tura to wezwany laweciarz z jedynej firmy obsługującej takie sytuacje na autostradzie w ramach ubezpieczenia.
Okazuje się że jest to gratis ale nie tak jak w umowie ubezpieczenia napisali. On może zawieźć auto tylko i wyłącznie do ich autoryzowanego warsztatu. Zdaje sobie jednak sprawę że ceny tam napraw są kosmiczne a i za sam postój parę dni gdyby na naprawę się nie zdecydował Filip policzą na koniec tyle że palpitacji serca dostajemy. Za zawiezienie do warsztatu kolegi którego zwerbowałem wcześniej trzeba słono zapłacić bo to nie w stronę ich bazy a w przeciwną.
Trzeba go więc uprosić żeby zwiózł auto w ramach ubezpieczenia gdziekolwiek z autostrady i choć widać że gość niezadowolony to jednak się zgadza.
Gość ładuje auto i wiezie na pierwszy zjazd na parking w szczerym polu. W szczerym polu na zadupiu tak ale jednak jakiś plac tam był.
Znów telefony się urywają bo taka lokalizacja Filipowi nie pasuje, przecież to totalne zadupie.
Facet od lawety już wylazł z siebie a ja go urabiam, przepraszam i proszę żeby zrozumiał ich obawy i zawiózł jednak auto do najbliższej osady ludzkiej dalej w ramach ubezpieczenia.
Nie napiszę tego jak to wszystko podsumował bo tu i tak szkoda słów ale udało się to wynegocjować.
Finalnie auto trafiło na jakąś wioskę a ja uprosiłem telefonicznie kogoś kto się zgodził żeby na czyimś podwórku postało ono kilka dni. Pominę że i tam wedle Filipa było to zadupie... Rozumiem ze do Polski najlepiej miał gratis zawieźć i wtedy wszystko by grało.
Ani kolega który się zwolnił z pracy ani ten mechanik który się dla mnie zwolnił z pracy do mnie się już nie odzywają i ja teraz sprzęgło będę za 400 a nie za 220 euro robił...

Jak już auto zostawiliśmy u jakiegoś gospodarza wypytałem też go jak dotrzeć do Paryża.
Ja niestety nie mogłem pojechać po nich gdyż musiałem zawieźć na lotnisko ekipę moich klientów i to było w umowie.
Jak dotarłem do domu Filip z żona już był no i na niezłym gazie.
Markotne mieli humory ale to zrozumiałe, przecież strasznie się wszystko skomplikowało, masa strat z autem i szczerze im współczułem.
Kupiliśmy jeszcze im z karty bilety na autokar żeby czasem miejsca nie zabrakło i dla mnie też było oczywiste że ich zawiozę na autokar. Kasia jednak przekazała mi że już im to zaproponowała ale usłyszała z mocnym wyrzutem że skoro dali radę tu dojechać to i sami trafią na autokar. Dali radę bo dostali od Kasi w SMS szczegółową instrukcją tak już nawiasem.
Siedliśmy więc do stołu i w 10 minut żona Filipa zrobiła mega chryję jak to ją wszyscy "wyhujali" dając do zrozumienia że to też nasza wina. Tego było dość, wstałem od stołu i na odchodne rzuciłem że w moim domu nikogo nie ma prawa obrażać i że u siebie może robić co chce ale u nas rzeczą najważniejszą jest kultura. Wszyscy poszliśmy spać a rano zanim wstałem bez pożegnania wielcy państwo wyszli.

W sumie rano zwaliłem to na bark alkoholu i stresu wiec dałem sobie siana z wyjaśnianiem, powiedziałem sobie że zadzwonię do Filipa jak już bezpiecznie wróci do domu i wyjaśnię nie tylko te kwestie ale także kilka innych o zachowaniu na wyprawie.
To już nie nastąpiło bo następnego dnia dowiedziałem się masę rzeczy i cała sympatia do fajnego Filipka znikła.
Niezwykle niezadowolony z tego że pomagać musiał rzucał komentarzami o zagnojonym sprzęcie wwalonym do jednego pokoju "ciul z nim, nie pracuje to może zapierdalać i posprzątać" lub "jedziem, nie chcę tej jego mordy oglądać". Do tego kupę innych mało wybrednych.
Skoro nie chciał to mógł te dwa dni wcześniej kiedy przestało mu się podobać udać się do jakiegoś hotelu a nie uśmiechać się do mnie a za plecami wylewając na mnie pomyje i do tego wygodnie sobie spać w moim domu. To jest chamstwo. Mógł też nie wracać do kołderki skoro taki miał do mnie stosunek jak mu się auto rypło.
To dlatego przestał być adminem jednak na forum pozostał. Po prostu z kimś takim do czynienia nic mieć nie chcę a z forum nie wyrzuciłem go bo to user jak user i musiał zrobić coś żeby zasłużyć na bana ( co zrobił tym postem w temacie zlotu). Wiedziałem że wszelkie siły wkłada w bojkot zlotu ale skoro ludzie się na to nabrali to tylko o nich świadczy więc i za to bana nie dostał.
Parę słów jednak do Filipa przekażę:
Napierdalasz na Adama jaka z niego "tłusta świnia" a jak ty wyglądasz?? Pierwszy dzień, chlanie od 4 rano zamiast się położyć jak ludzie i jak usłyszałem ten tekst o Adasiu to zwróciłem ci uwagę że nie życzę sobie żebyś się tak o Adamie wyrażał bo bądź co bądź jakaś nić sympatii mnie z Adamem kiedyś łączyła. Nie masz też pojęcia z jaką tragedią się u Adama to łączy a u ciebie ze zwykłym chlaniem.
Napierdalałeś wielokrotnie na Józka jaka to k***a niewdzięczna i ile gówna narobił za wszystko dobre co dostał a co ty sobą właśnie zaprezentowałeś? Przybij mu pionę zamiast nim podłogi wycierać bo przecież oboje macie tą samą mentalność. Oboje włożyliście masę czasu i serca w gnojenie kogoś od którego dostaliście dużo dobrego. Co więcej oboje niszczycie to forum z całego serca, nowa misja życiowa.
Napierdalasz wszędzie na na jednego z twoich kolegów że żul i pijaczyna, damski bokser a sam na noc do poduchy 6 browarów i na gaciach na balkon po browary rano jak tylko wstajesz też wywalając kilka. Twoja żona przez ten cały czas tak samo że aż jej od alkoholu gałki oczne, nos i policzki przekrwiło a ostatniego dnia w pół godziny obaliła tyle co ja w kilka miesięcy przy okazji przy moim stole robiąc chamską chryję z pretensjami że was wszyscy "wyhujali" i dając do zrozumienia że to wina naszej rodziny.
Napierdalasz na mnie od dwóch dni że mnie znieść nie możesz ale śpisz w moim domu wygodnie i ci to nie przeszkadza.
Potem do tego nie chcesz mojej mordy oglądać i nawet 20min nie chciałeś zaczekać żeby się pożegnać jak wyjeżdżaliście.
Wiedziałeś jednak gdzie wrócić żeby się przespać jak auto się rozwaliło przez twoją głupotę. Trzeba było zawijać się ode mnie 3 dni temu do hotelu to byś zobaczył ile to kosztuje i jak tam wygodnie a najlepiej od razu do polski wracać!!!
Kasia non stop na telefonie, ja tak samo choć gardło rozwalone to wszystko pozałatwiałem. Nie zostawiła cię Kasia jak jechaliście z tej wiochy i pilotowała aż do domu a potem ładnie bilety wykupiła do Polski żeby miejsce Wam nie przepadło. Wszystko już po tym jak od trzech dni za plecami na nas napierdalaliście. To zwykłe gnojstwo!!! Jak ktoś jest jednak dwulicowym gadem to będzie czerpał ile może a napierdalał za plecami!! Gdzie ty zgubiłeś jaja do cholery bo jak ja coś do kogoś mam to podaje powody i prosto w twarz o tym mówię.
To nie ty mnie ugościłeś, nie ty pracowałeś po kilkanaście godzin dziennie z tydzień żeby wsio przygotować więc wasze zachowanie to chamstwo i brak szacunku za starania mojej rodziny!!
Nie ty mi łachę zrobiłeś, nie ty mnie ugościłeś w swoim domu. Ty przyjechałeś na gotowe jak wielkie panisko i jeszcze ci źle że trzeba było pomóc, zachować się jak członek ekipy.
Moi "klienci" namiot oddali mi wyprany jak nowy a w wędziskach nawet przelotki wyczyścili.
Twoje teksty że "ciul z nim, nie pracuje to może zapierdalać" na temat czyszczenia sprzętu który z dobrej woli wam za darmo wypożyczyłem to kolejny przykład buractwa!!
Nie powinienem żadnych sprzętów nawet palcem dotknąć zarówno na początku jak i na koniec a jeszcze trzy dni ten syf a za pranie auta zapłacę 230 euro!!!
Wszystko pod nos mieliście i wielu nawet podczas wizyt u rodziny nie jest tak traktowanych i jeszcze źle??
Do samego końca nic nie wiedziałem, cały czas myślałem ze Filipek to super gość. Dowiedziałem się o tym wszystkim co napierdalałeś za plecami dopiero w dzień waszego drugiego wyjazdu i uwierz mi jak bym wiedział to 3 dni wcześniej smrodu po waszej dwójce by w naszym domu nie zostało bo u nas się ludzi szanuje a nie nimi dupsko wyciera jak to macie oboje w zwyczaju!!
Oboje macie postawę że się wam wszystko należy a wszyscy inni to dno. To właśnie jest ta mentalność hienowata za którą wszyscy się na całym świecie za polaków wstydzimy!!!
I nie ma nawet znaczenia że tak niski poziom mentalny reprezentuje sobą tylko część społeczeństwa dlatego że to niestety zawsze jest najbardziej widoczne.
Podsumowując włazisz w dupę każdemu od którego coś chcesz przy okazji plując na wszystkich innych a potem plujesz na tych co już wszystko co chciałeś od nich dostałeś a zaczynasz włazić w dupę tym na których wcześniej plułeś. Na ile osób plułeś nie przebierając w słowach trudno wyliczyć. Teraz im wszystkim włazisz w dupę jak mnie kiedy coś ode mnie chciałeś. Totalne dno moralne ale nie ty pierwszy, wielu tak robiło.
Widziałem ileżeś plwocin wylał na moje nazwisko przy wtórze ludzi równie "honorowych" jak ty ( tych samych których wcześniej niewybrednie również często opluwałeś) i mam nadzieję że się spotkamy żeby to wyjaśnić.
Ty mi możesz cokolwiek zarzucić?? Nic, jedynie to że usunąłem cię z funkcji admina ale na to skrajną dwulicowością sam zasłużyłeś!!!



Jak podsumować ten zjazd Administracji Forum Sumowe?
Każdy z uczestników coś ze sobą przywiózł tak że nikt tu na sępa nie przyjechał. Filip świetne gołąbki, inni inne rzeczy, dołożyli się też do jedzenia. Ja paliwo do pontonów, spanie, organizacja, sprzęt a Kasia jak zwykle za kuchtę robiła Usmiech Z tym zero problemów i akurat jeśli chodzi o takie sprawy to było naprawdę przyzwoicie zorganizowane.
Co co się stało potem jednak jest pokazem gnojstwa w skrajnej postaci. Wszystkie starania jakie Filip włożył w bojkot zlotu nad Wisłą ( nie tylko on) dzwoniąc i przekonując kogo się da i masą gnoju rzucanego na moje nazwisko publicznie też gdzie się da jest nie do zrozumienia dla żadnego normalnego człowieka. Usunąłem go z funkcji admina po tym jak dowiedziałem się ze przez 3 ostatnie dni wyjazdu uśmiechał się do mnie, spał u mnie a za plecami pluł jak mógł. Dla mnie coś takiego jest nie do przyjęcia i żaden z moich adminów takiego zachowania mieć nie może. Nie chciałem jednak z tego powodu pyskówek więc nikomu na forum nie wyjaśniałem dlaczego tak a nie inaczej postąpiłem a każde prowokacje Filipa zostawiałem bez odpowiedzi przez prawie 2 miesiące.
Do Darka nie mam mieć prawa do żadnych zastrzeżeń bo to co zrobił dla wszystkich na miejscu jest nieocenione i gdybym znał tylko takich ludzi to naprawdę bym się cieszył. Nie żeby nie zaliczył Darek opierdolu, lekki zaliczył, ale zrozumiał że jak proszę o coś kilka razy na łodzi to w końcu mam prawo się zdenerwować. Nie obraził się, nie wywalił focha gdzie się tylko dało, podziękował za nauki i za ciepłe przyjęcie u nas w domu a do tego mamy świetny kontakt.
Teraz niektórzy piszą o Darku że to dupowłaz Betchera a ani kulturą, ani zrozumieniem słowa ekipa, poświęceniem dla innych nikt z was nie dorasta mu do pięt. To on warował jak pies przy sprzęcie cały czas sam w nocy i nie żalił się, nie wołał kolegę na pomóc żeby było z kim pić jak to miało miejsce na ostatniej nocce.
Grzesiek był krótko ale również złego słowa o Nim napisać nie mogę. Ciesz się Grzesiu ze nie musiałeś tego oglądać.
Ogólnie jednaj wszystko podsumowując można jedynie siąść i płakać bo dawno nie widziałem tak małego zrozumienia słowa '"ekipa". Kto pierwszy na wodzie, kto się nachapie sumów, przypomina mi się Ebro 2013 w marcu....
Takich patologicznych sytuacji było więcej ale nie ma nawet sensu tego wszystkiego wypisywać.
Kiedy jadę z kimś na ryby to nie ma znaczenia jak jadę łowić, wszyscy wszystko robią razem i nikt nie kręci nosem. Teraz choć finalnie robiliśmy wszystko razem to większość z tego była wymuszona przeze mnie.
Finalnie już po wszystkim podjęliśmy z żoną decyzję że już nigdy nikogo nie przyjmiemy u nas w domu a zasiadki z kolegami z polski odchodzą w niepamięć bo nie wiemy na kogo trafimy.
Do kanonów już przeszło to że ludzie uśmiechają się do mnie kiedy czegoś im trzeba a jak już to dostają to żeby nie mieć długu wdzięczności wroga sobie ze mnie robią gdyż wtedy wszelkie długi wdzięczności wygasają a do tego spora gromadka się takich nazbierała więc taki delikwent może liczyć i na ich publiczny poklask.
Przykro mi więc że ostatnio odmówiłem jednej ekipie i kilku innym osobom ale ja ryzykować więcej nie będę i już po czasie uważam że wszystkie takie zloty tutaj były błędem bo uszanowało nasze poświęcenie kilku na kilkudziesięciu.
Większość z tych których uczyłem sumy łowić teraz są już "prawdziwymi specjalistami" a wręcz przewodnikami bo jak na tacy dostali techniki, objaśnienia tych technik i bankowe miejscówki to życie stało się prostsze.
Jak mam być tym złym że kogoś tu przyjmę i wkładając w to serce ugoszczę to wolę być tym złym który odmawia wspólnych zasiadek tym którzy by się do mnie chętnie wybrali.
Oczywiście przeniosło się to i na zlot nad Wisłą, parę osób zadbało o to żeby się nie odbył w ogóle ale to nie oni są winni tylko ci którzy woleli przyłączyć się do tej akcji bojkotu podyktowanej nienawiścią zamiast zrozumieć że najważniejsza powinna być pasja.
Przykro mi że muszę to wszystko opisać ale dwa miesiące znoszę codzienne złośliwości pod moim adresem które są związane właśnie z tym wypadem.
Na koniec zastanówcie się czym jest pasja, co to jest ekipa, kim dla siebie my wędkarze powinniśmy być.
Czy właściwe jest tworzenie kółek wzajemnej adoracji i czy nie lepiej tworzyć wspólnotę wędkarską.

Dla Darka Kucharskiego mam "dobrą radę".
Zacznij myśleć tylko o sobie, zacznij mnie opluwać, zacznij robić wszędzie syfu, wypnij się ostro na forum, bądź krętaczem i dwulicowcem, kłam i wymyślaj o mnie historyjki że Cię oszukałem oraz potraktuj to forum jako źródło dochodu a przestaną Cię nazywać "włazodupem Betchera" i zyskasz kilkudziesięciu "przyjaciół" o równej mentalności którzy stworzą Ci nową forumową rodzinę.
Metoda na suma
Kołowrotek sumowy
Wędka na suma

Na pytania odnośnie sprzętu i wszystkie inne związane z poławianiem suma odpowiadam TYLKO NA FORUM
 

Robertrs

Offline

Nie byłem, nie widziałem, nie słyszałem ale niezależnie od przyczyn chyba tylko jedno można powiedzieć - Szkoda, że się sprawy tak układają, że się wszystko sypie. Szkoda mi tych wszystkich ludzi i Ciebie - że trzeba dochodzić do takiego punktu jak teraz gdzie musicie stawać po przeciwnej stronie bariery. Każdy jest zawiedziony, rożalony. Życzę Wam twardych tyłków i dużej psychicznej wytrzymałości aby to wsztsko w odniesieniu do wzajemnych przeszłych i przyszłych działń znosić.
 

Bartosz Wasielewski

Offline

Przeczytałem całość i współczuję Yyyyy Darek jak zwykle trzymał fason Oczko
forumsumowe.pl/h/fshzw_userbar2_df3ad.jpg
Jest różnica czy robisz komuś "Łaskę", czy "Laske" - prof. Jerzy Bralczyk
 

Wisniewski Michal

Offline

Mnie też tam nie było, też nie widziałem, nie słyszałem, ale z doświadczenia wiem, że wina zawsze leży po obu stronach. Nie wolno mi wnikać w to kto ma rację, kto nie, ale jako user bardzo żałuje, że tak się stało Smutny była fajna ekipa, wydawało by się, że niektórzy za forum dali by sobie łapę uciąć i wkładali w to dużo pracy i swojego czasu. Nagle coś pękło.....nie szukam przyczyn, zdarza się, chociaż nie oszukujmy się, musiało to być poważne.
Forum jedzie dalej i tak jak już wspominałem kiedyś nie wolno łączyć z nim prywaty!
Ja ze swojej strony życzę i jednym i drugim najlepszego, bo wszystkich lubię, moze dlatego, że nie łączy nas prywata....kto wie...?
A co do zlotu? ja powiem otwarcie bo nie mam nic do ukrycia. Wypadła mi sytuacja rodzinna i jadę do Gdańska jutro, ale gdyby ta ekipa, która na zlot się zapowiadała była, to może udało by mi się coś zmienić, może bym kombinował i rodzine przestawił na drugi plan....szkoda Smutny
 

Dariusz Kucharski

Offline

Czasami bywa tak że ludzie wydają się fajni, mili koleżeńscy i odpowiedzialni, na odległość przez telefon jednak czasem po kilku dniach,czasem po kilku godzinach przebywania razem wychodzi naga prawda, i tym razem było właśnie tak, też mi się nie podobało kilka sytuacji związanych ze zlotem zwłaszcza chlanie i wrzaski ,do rana nie zmrużyłem oka , poczułem się jak gdzieś na melinie, i było mi jednocześnie bardzo głupio bo Artur z Kasią i dziećmi musieli "spać "w tym samym pokoju co była impreza.
W tej kwestii wypowiem się krótko, Wszyscy zostaliśmy ugoszczeni , mieliśmy wszystko przez Kasię przygotowane w domu , za co raz jeszcze gorąco dziękuję, a przez Artura wszystko przygotowane nad wodą też wielkie dzięki
Nie potrafię tylko zrozumieć jednego jak można korzystać z czyjejś gościnności a za plecami mu dupsko obrabiać ja osobiście nie lubiąc kogoś w życiu bym nie skorzystał z jego zaproszenia mam swój honor i własne zdanie
o reszcie nie wspominam bo Artur wszystko opisał jasno i rzeczowo
Co do kwestii włażenia w dupę Arturowi, proponuję Filipowi i innym by poczytali własne posty z przed wyjazduwysmiewacz
Filip właziłeś mi w dupę prosiłeś bym załatwił ci silnik bo nie miał byś czym pływać na zlocie, pożyczyłem silnik przywiozłem ci do Francji ty trzy dni pływałeś i ani dziękuje ani pocałuj mnie w dupę za tą przysługę nie było, ale pewnie w podzięce mi dupę obrabiasz
Jednak ten zlot był jak dla mnie bardzo udany, i jestem zadowolony mimo że nie złowiłem żadnego suma, podszkoliłem się trochę pod okiem Artura i nauczyłem kilku bardzooo fajnych rzeczy o których nie miałem zielonego pojęcia,Zwiedziłem Sekwanę, no i Skyllą popływałemOkok
Dla mnie osobiście forum i jego użytkownicy jest bardzo ważne i zawsze staram się zrobić dla innych choć trochę dobrego lub pomóc, tak po prostu, ci co mnie znają wiedzą jaki jestem A TO NIE JEST ŻADNE WŁAŻENIE NIKOMU W DUPĘ,
Jestem tu dla siebie, ale przede wszystkim dla innych
 

Artur Betcher

Offline

Darku nie trzeba było się trudzić żeby to opisywać. Ja rzetelnie, bez przekłamań i kolorowania opisałem jak było mając dość 2 miesięcy szkalowania i złośliwości za wszystko dobre co zrobiłem. Celowo temat zostawiłem tak żeby każdy który uczestniczył w zasiadce mógł jednak coś napisać ale nikt się nie pofatygował bo każdy wiedział że to wszystko prawda. W odpowiedzi za to za plecami kolejne złośliwości się pojawiły. Ot takie pojęcie honoru którego jak widać już nie raz ludziom po prostu brak.
Nie ma się zresztą co dziwić skoro w jednym komentarzu ktoś współczuje jednak tym którzy tego gówna narobili a w drugim ktoś widzi winę pośrodku. Póki wiec tak będzie i społeczna akceptacja chamstwa i patologii będzie się utrzymywać nic się w tym temacie nie zmieni. Nie pierwszy więc i nie ostatni raz bo taka jest powszechna mentalność że nie łączymy się w pasji a w kumoterstwie. Przyklepiemy piątkę z każdym oszustem i chamem, będziemy usprawiedliwiać każde świństwo w imię wypaczonego koleżeństwa.
Pierwszy i ostatni raz moje dzieci musiały coś takiego oglądać.
Temat zamykam, nie będziemy go celebrować, kto będzie chciał to go znajdzie.
Metoda na suma
Kołowrotek sumowy
Wędka na suma

Na pytania odnośnie sprzętu i wszystkie inne związane z poławianiem suma odpowiadam TYLKO NA FORUM
 

Artur Betcher

Offline

Wczoraj wyciągnąłem stojak Sky Pod z Foxa którego używaliśmy na zasiadce w maju gdyż chciałem go użyć do łowienia żywca na feederki. Miałem go też zabrać nad Ebro.
Jedna śruba od przedniej nóżki ułamana tak że nie idzie jej wyciągnąć z nóżki.
Części też kupić nie idzie, jedynie zamówić ją można i jakiegoś tokarza pewnie a jej wymiana na stałym montażu też lekka nie będzie ( pod warunkiem ze uda się zamówić nową nóżkę lub wyciągnąć jakoś śrubę). Stojak za kilkaset euro póki co nadaje się jedynie jako zbędny grat w piwnicy.
Pozostaje się cieszyć z tego że ta zasiadka zakończyła jakiekolwiek nasze zasiadki z udziałem gości z forum na Sekwanie.
Na zimne lepiej dmuchać.
Metoda na suma
Kołowrotek sumowy
Wędka na suma

Na pytania odnośnie sprzętu i wszystkie inne związane z poławianiem suma odpowiadam TYLKO NA FORUM
 
Do góry
Przejdź do forum:

Hosting zdjęć wędkarskich

Wędkarski hosting zdjęć
Wygenerowano w sekund: 0.04
34,448,520 unikalne wizyty