'' Pierwszy miarowy w?sacz'' | Forum sumowe


Portal ludzi z pasją tworzony przez ludzi z pasją

Im lepszy lekarz, tym wi?cej zna bezwarto?ciowych lekarstw. -Benjamin Franklin


Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnie Fotki

Sumik 131cm
Sum ok. 30kg
Sum ok. 30kg
Nowy popychacz pontonowy ;o)
Sumy na woblery Sowa
Dwa razy 2m+ na Sow?
Rekordowy sandacz na Woblera Sowa
Nasza moc w polaczeniu z Woblerami Sowa

Na forum na skróty

Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych

Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych Wynajm? ?ódk? w Pary?u w celach w?dkarskich i turystycznych
Kliknij w obrazek ?eby zobaczy? szczegó?y

Witamy na stronie po?wi?conej rekinowi s?odkowodnemu ;)

Na tym forum dowiecie si? jak z?owi? suma, jaki potrzebujecie sprz?t do tego celu, jakich metod najlepiej u?y? do ?owienia tej ryby, a tak?e zobaczycie du?e sumy ?owione przez naszych u?ytkowników, rekordowe sumy w Polsce i na ?wiecie i wiele innych informacji dotycz?cych Suma Europejskiego i nie tylko. Zapraszamy wszystkich do zarejestrowania si? i aktywno?ci na Naszym Portalu.

'' Pierwszy miarowy w?sacz''

października 15 2014 NEWSY OGÓLNE Adam Szeglowski
'' Pierwszy miarowy w?sacz''

"Pierwszy miarowy w?sacz" - materia? konkursowy "Wygraj wypraw? nad Ebro"



Do napisanie tego opowiadania zbiera?em si? 2 tygodnie. Ca?y czas przechodzi?y przeze mnie my?li: ''Napisa?, czy nie napisa? - oto jest pytanie''. Troch? z braku wolnego czasu, troch? z wszechogarniaj?cego lenistwa nie mog?em si? zebra? w sobie, ?eby si??? przed komputer i pom?czy? troszk? palce, aby co? napisa?. Po wygospodarowaniu paru chwil zdecydowa?em, ?e spróbuje co? ciekawego stworzy? i wzi?? udzia? w ciekawym konkursie.

pierwszy miarowy w?sacz



Ca?a historia zacz??a si? w 2006r. Jako niespe?na 18-latek ucz?cy si? w technikum czeka?em z niecierpliwo?ci? na upragnione wakacje. Z racji tego, ?e od kliku lat wraz z rodzicami i bratem sp?dzali?my ok. 1-2 tygodni wakacji nad wod?, to i tego roku tradycyjnie znowu gdzie? pojedziemy wypocz??. Tym razem pojechali?my nad now? wod?, gdzie nigdy nie ?owili?my, a o której tylko s?yszeli?my, ?e ''fajne rybki tam p?ywaj?''. Po kilku spacerach nad wod?, wytypowali?my jedno miejsce, na którym chcieli?my rodzinnie sp?dzi? ca?y pobyt. Termin pad? na druga po?ow? lipca. Rodzice zaplanowali urlop i ju? nic nie sta?o na przeszkodzie, ?eby w tym terminie robi? to, co uwielbiamy, czyli sp?dza? czas nad wod?
''z kijem w r?ce''.

Tradycyjnie jak przed ka?dym d?u?szym wyjazdem nale?y zrobi? inwentaryzacj? w sprz?cie w?dkarskim oraz turystycznym. Dokupili?my brakuj?ce akcesoria: ?y?ki, haczyki, ?wietliki, zan?ty, itp. Ogólnie to, czego by?o ma?o lub brakowa?o, ?eby pó?niej nad wod? nie okaza?o si?, ?e nagle jest co? potrzebne, a my tego nie mamy, bo zapomnieli?my kupi?. Przed wyjazdem zaplanowali?my, ?e g?ównymi rybami, które b?dziemy starali si? z?owi? to sandacz oraz karp i amur, na po?ów których zarazi? nas znajomy 2 lata wcze?niej.

Jest tydzie? do wyjazdu - czas zacz?? kula? kulki proteinowe. Wszystkie podstawowe sk?adniku potrzebne do wyprodukowania kulek kupuje w pobliskich sklepach spo?ywczych. Kilka tajnych dodatków, które s? potrzebne, ?eby dopali? odpowiednio przyn?t? musz? kupi? w zaprzyja?nionym sklepie w?dkarskim. Jako? nie jestem zwolennikiem kupowania gotowych kulek, poniewa? troch? drogo wychodz? (ale nie zawsze), a po drugie zawsze mia?em ogromn? satysfakcj?, ?e ryby z?owione na przyn?ty sporz?dzone przez samego siebie daj? du?o wi?cej satysfakcji, ni? na przyn?ty kupne. I jako? do tej pory ca?y czas tak s?dz?.

pierwszy miarowy w?sacz



Podczas ca?ej ceremonii, zwi?zanej z produkcj? kulek, rozmy?lamy z ojcem nad taktyk?, jak? zastosujemy na ?owisku. Co, gdzie, na co? A? tu nagle, ni st?d, ni zow?d, przysz?a do nas my?l: jest pocz?tek lipca, to mo?e tak?e SUM!!! Podobno to rewelacyjny okres na po?owy tego drapie?nika. Tak sobie my?limy - do?wiadczenia w po?owie suma nie mamy, sprz?tu do jego po?owu tak?e. Chyba porywamy si? z motyk? na s?o?ce. Ale spróbowa? trzeba, przecie? to nic nie kosztuje, a troch? informacji na temat ryby ju? mamy z kilkunastu przeczytanych gazet w?dkarskich. Po kilkunastu kwadransach, w pe?ni zadowoleni z wykonania kulasów, rozwa?amy, co potrzebne by by?o ze sprz?tu na tego drapie?c?. Katalogi w d?o? i szukamy. Mia? to by? kij, który pos?u?y nie tylko na po?ów suma, ale tak?e przyda si? do inny celów. Po d?u?szej chwili wybór pad? na w?dk? SPOD. Cena by?a ok., pisa?o, ?e bardzo mocny, s?u?y do zan?cania rakiet? zan?tow? na dalekie dystanse oraz mo?e s?u?y? do po?owu suma. Szybki telefon do firmy, zamawiam i na nast?pny dzie? kijek jest ju? u mnie w rekach. Jeszcze tylko szybki zakup ?y?ki 0.45, du?ej kotwicy nr 1 (na tamte czasy to dla mnie by?a kotwica od statku), plecionka na przypon strza?owy, kilka ci??arków, kilka sp?awików (o nich dok?adnie pó?niej) w zale?no?ci od wielko?ci ?ywca i plecionka na przypon. Ko?owrotek wykorzystam z karpiówki. A wi?c wszystko mamy, mo?na rusza? na wielkie ?owy.

Dzie? wyjazdu zaplanowali?my na pi?tek - godziny poranne. Samochody spakowane. Pobudka o 4 rano, szybka kawa i herbata i p?dzimy z ojcem nad wod?, ?eby nikt nie zaj?? nam miejsca. 5 rano doje?d?amy do stanowiska. Patrzymy z daleka - jest wolne. Powoli doje?d?amy, skr?camy na stanowisko i ... my?la?em, ?e nas rozerwie. Zaj?te!!! Jaka wi?zanka w samochodzie sz?a to nawet w niektórych filmach takich nie ma. Mówimy do siebie, wracamy! Ale podje?d?amy na miejsce, patrzymy jeden w?dkarz, 2 w?deczki, krzese?ko, chyba na chwile przyjecha?. Po krótkiej rozmowie dowiedzieli?my si?, ?e przyjecha? na chwil? i jak sko?czy ?owi?, to bez problemy udost?pni nam stanowisko. Przynajmniej konkretna osoba i konkretna rozmowa. W mi?dzy czasie powoli rozbijamy obóz. Namioty, ponton, w?dki. Najgorsze w tym, ?e pogoda na takie czynno?ci nie sprzyja?a. +30stopni, zero chmur, lej?cy si? ?ar z nieba. Co zrobi?, trzeba prze?y?. Po jakim? czasie, Pan si? spakowa?, ?yczy? udanych ?owów, chwil? jeszcze pogada? i pojecha?, a my siedzieli?my pod parasolem, bo ju? nie mo?na by?o wytrzyma? z upa?u. Oko?o po?udnia dojecha?a mama z bratem i w ten sposób zacz?? si? nasz wakacyjny rodzinny pobyt.

pierwszy miarowy w?sacz



Sp?awikówki posz?y w ruch, trzeba z?apa? odpowiedniego ?ywca na sumka. No w?a?nie, trzeba by, a nie mo?na. Kilka godzin ?owienia, kilka ma?ych rybek, jeden rak i nic konkretnego. Ok 18 branie i trafi?a si? przepi?kna 27cm p?otka. Cude?ko, chyba nigdy takiej nie z?owi?em - przyn?ta idealna mówie. Próbujemy jeszcze co? po?apa?, ale nic nie bierze. W mi?dzy czasie zarzucamy w?dki na karpia, troch? n?cimy i czekamy na branie.

Czas przygotowa? w?dk? na suma. Zak?adam sp?awik 30 gram i tak patrz?c na niego stwierdzam, ?e jest 4 razy za ma?y na t? p?otk?. Co tu zrobi?, fatalna sytuacja, nie spodziewa?em si?, ?e b?d? zak?ada? takiego du?ego ?ywca. Na my?l przysz?a mi tylko jedna zwariowana mo?liwo??, skonstruowa? du?y sp?awi? z 4 mniejszych - istne szale?stwo. Ale có?, do dzie?a!. Po d?u?szej chwili, co? mi zaczyna z tej prowizorycznej konstrukcji wychodzi?. D?ugie na 20cm, ?rednicy 5cm co?, co przypomina india?ski Totem. Ze ?miechu nie mog?em si? powstrzyma?, jak to widzia?em (i nie tylko ja), ale innej mo?liwo?ci nie by?o i ''to co?'' zamontowa?em na w?dce jako sp?awik. W sumie przy tej pogodzie, która panowa?a nie mo?na by?o trze?wo my?le?. I dobrze.

pierwszy miarowy w?sacz



S?o?ce chyli?o si? ku zachodowi. Kiedy ju? mia?em zak?ada? p?otk? na hak, stwierdzi?em, ?e chyba daruje tej p?otce wolno??. Nie chc? jej zak?ada?, by?a zbyt ?adna, ?eby j? ku? tak? kotwic?. Mówiono mi, ?e mam si? pospieszy?, bo zaraz b?dzie ciemno, a ja nie mog?em si? prze?ama?. Trwa?o to d?u?sz? chwil?, ale my?li zwi?zane ze z?owieniem du?ego suma sprawi?y, ?e si? prze?ama?em i zdecydowa?em, ?e jednak ta p?otka pos?u?y jako przyn?ta. I tak si? sta?o. Nabi?em j? i wywioz?em w miejsce, gdzie mieli?my namierzony ciekawy do?ek za pomoc? echosondy, wr?cz miejsce ksi??kowe, gdzie na branie nie mo?na by?o d?ugo czeka?. Czynno?ci z postawieniem ?ywca zaj??y troch? czasu, ?e gdy przyp?yn??em do brzegu, by?o ju? praktycznie ca?kowicie ciemno. Sp?awik postawi?em ok. 100 od brzegu bez ?adnej bojki, bez przywi?zania do drzewa, bez ?adnego ci??aru, który by trzyma? ?ywca w jednym miejscu. Po prostu nie znali?my metod, które teraz stosuje.

pierwszy miarowy w?sacz



Po ci??kim dniu, zwi?zanym z przygotowaniem ca?ego obozowiska i piekielnym upa?em, wszyscy byli tak zm?czeni, ?e nikt nie chcia? pilnowa? w?dek, tylko i?? spa? jak najpr?dzej. Rodzice poszli spa? do namiotu. Ja z bratem zdecydowali?my si? spa? pod parasolem przy w?dkach. Mo?e przeczuwali?my, ?e z?owimy jak?? ryb?, a mo?e byli?my tak zm?czeni, ?e nie mieli?my si? doj?? do namiotu. Patrzymy na sp?awik ze ?wietlikiem, ca?y czas pracuje, to prawo, to lewo, góra i dó?. Jest dobrze, ryba kusi swoim zachowaniem drapie?niki. Wpatruj?c si? w wod?, ka?dy z nas my?la?, co ciekawego przyniesie ten pobyt: jakie rybki, mo?e nowe rekordy ?yciowe.

Nie wiem, kiedy, ale oczy same si? zamkn??y i odp?yn?li?my w b?ogi sen. Po jakim? czasie ockn??em si? i patrz? na sp?awik. Ze 100m zrobi?o si? jakie? 10 od nas. My?l?: rewelacyjnie, ca?a robota na marne! W bankowym miejscu zestaw postawiony, a teraz pl?ta si? pod nogami. Zapewne ca?e 100 metrów ?y?ki jest popl?tane o korzenie zatopione w wodzie. Dodatkowo zestaw z ?ywcem pewnie tak si? popl?ta?, ?e tylko uci?cie ?y?ki b?dzie najlepszym rozwi?zaniem. I jeszcze te ro?liny przy brzegu. Brrr30; Lepiej ten wyjazd nie umia? si? zacz??. Co tu robi?, my?l?? Budz? brata, aby mi pomóg? przewie?? zestaw na nowo, tam, gdzie by?. Mo?e przy okazji uda si? to jako? rozpl?ta?. Ale po reakcji braciszka widz?, ?e nici z pomocy. Godzina ok. 23. Widocznie nie chcia? sam zosta? na brzegu, gdy wszyscy spali, a ja w tym momencie bym p?ywa? w ciemno?ciach. Nie mia?em mu tego zaz?e, z racji tego, ?e by? m?odszy ode mnie. Mówi?: trudno, jutro te? jest dzie?, b?dzie jasno, rozpl?tamy zestaw, ponownie wywieziemy i b?dzie git. K?adziemy si? ponownie spa? Zamykamy oczy i do razu zasypiamy.

Sen nie trwa? z byt d?ugo, chyba ze 20 minut. Co? obok mnie niemi?osiernie piszczy na ca?y zbiornik. Nie wiedzia?em, co si? dzieje. Otwieram oczy i patrz?, ?e jeden z sygnalizatorów miga jak zwariowany, do tego ca?y czas piiiiiiiii... Chyba bateria s?aba i si? zaci??. Ale to nie mo?liwe, bateria jest nowa. Przygl?dam si? sygnalizatorowi i próbuje si? zorientowa?, co to za w?dka? To ta sumowa! Szukam sp?awik ze ?wietlikiem, a tu nic. Ani ?wietlika, ani sp?awika. Co jest, branie? Podbiegam do w?dki, patrz?, a tu z ko?owrotka ?y?ka ubywa jak oszala?a. Co tu robi?? Zacina? czy czeka?? Totalnie zg?upia?em. Wo?am g?o?no do brata: Wstawaj! Branie! Sum bierze! Szybko si? przebudzi?, podbiega do mnie i te? nie mo?e uwierzy? w to, co si? dzieje. Oboje jeste?my zaskoczeni ca?? t? sytuacj?. Kilka minut wcze?niej sp?awik by? ''pod nogami'', a tutaj takie rzeczy si? dziej?. Mówi? do brata: ''zysk albo w pysk'', zacinam! Bior? w?dk? do reki. ?y?ka ca?y czas umyka z ko?owrotka. Szybko dokr?cam hamulec, czekam a? ?y?ka odpowiednio si? naci?gnie i energicznym ruchem mocno zacinam. My?l? zaczep. Nie mog?em w?dki ani o milimetr podnie?? do góry. Co jest, my?l?! A? tu nagle zaczep o?ywa i powoli w?dka gnie si? ku do?owi. Ledwo umiem usta? na nogach, ryba ci?gnie, a ja nie potrafi? nic zrobi?. Obra?a sobie azymut na pewien punkt i z ca?ych si? próbuje si? tam dosta?. ?apie lekko za szpule ko?owrotka, aby utrudni? rybie wybieranie ?y?ki. W tym momencie czuje, ?e ryba mnie ci?gnie. Takiego czego? nie prze?y?em nigdy w ?yciu, tylko na filmach takie sceny si? dziej?. Brat w szoku ogl?daj?c ca?? t? akcj?. Szybko biegnie do namiotu budzi? ojca, ?eby nam pomóg?. Krzyczy: tata wstawaj, Adam ci?gnie suma! Reakcja ojca tylko jedna: Daj mi spokój, chc? spa?! Po kilku chwilach tat? uda?o si? wybudzi? ze snu. Wyci?ga g?ow? przed namiot i widz?c w?dk?, wygi?t? do granic mo?liwo?ci, zdaje sobie spraw?, ?e rzeczywi?cie holujemy jak?? wielk? ryb?. Szybko budzi mam? i po paru chwilach wszyscy s? ju? przy mnie i obserwuj? ca?? sytuacj?. Ca?y hol to istne przeci?ganie liny. Ja podci?gam ryb? o 10 metrów, a ona w tym czasie wyci?ga 20 metrów. ?miejemy si?, ?e wyci?gn??a tyle metrów, ?e pewnie ju? po drugim brzegu biegnie. Ca?e te przeci?ganie trwa?o z 15 minut. Gdy sum zbli?a? si? do brzegu, zda?em sobie spraw? z tego, ?e kilka metrów przede mn? jest korze? i musz? uwa?a?, ?eby o niego nie zahaczy?, bo mo?e by? gro?nie. Podczas ko?cówki holu z wody wy?ania si? przypon strza?owy. Najwi?cej obaw mia?em, czy si? nie zerwie, poniewa? mia?em problem go zawi?za?, ale dzi?ki pomocy ojca uda?o si?. Powoli zacz?? wy?ania? si? sp?awik, ale tylko na chwile. Gdy sum poczu? brzeg, jak oszala?y ponownie ci?gn?? w stron? wody. Sytuacja powtórzy?a si? kilka razy, a? sum opad? z si? i mo?na by?o go opanowa?. Mamy go przy brzegu i my?limy jak go podebra?, dalej nie wiedz?c, jaki jest wielki. Mówi? tacie, aby podebra? go od ogona. Próbuje podebra?, ogon w ?rodku, ale po?owa dalej poza nim. Co teraz? Wzi?? podbierak i pionowo wsadzi? go za sumem i powoli przyci?gn?? go do brzegu. Ubra? r?kawice, z?apa? za doln? szcz?k? i wysun?? suma na przygotowan? mat?. Jest ogromny r11; krzyczy. ?wiecimy na niego, istny potwór. U?miech od ucha do ucha pojawi? si? na twarzach ka?dego z nas. Delikatnie go wypinam, kotwiczka w samym k?ciku paszczy, prawie jak w ksi??ce. Odk?adam w?dk?, biegn? szybko po miar?. Miara wskazuje 166 cm. Masakra, co za ryba. Nast?pnie delikatnie wsadzamy ryb? do du?ego worka karpiowego i umieszczamy suma w wodzie, ?eby z samego rana zrobi? sesje zdj?ciow?. Wszyscy cieszymy si? jak dzieci. Nigdy nie s?dzili?my, ?e zobaczymy tak? ryb? na ?ywo, a tym bardziej, ?e tak? sami z?owimy. Po ca?ym tym wydarzeniu dzwonie do znajomego z wspania?? nowin? na temat po?owu. Poprosi?em, ?eby zabra? wag?, bo moja na pewno jest za ma?a, oraz drugi worek, aby nam nie uciek?. Nie min??a chwila, a on ju? do nas doje?d?a?. Zacz?? gratulowa? i wypytywa? o szczegó?y po?owu. Wszystko mu powiedzieli?my w najmniejszych szczegó?ach. W mi?dzy czasie umie?cili?my suma w dodatkowym worku i ponownie znalaz? si? w wodzie. Wszyscy poszli?my do namiotu, aby wspólnie sp?dzi? czas do ?witu, ?eby mo?na by?o popstryka? kilkana?cie fajnych fotek.

pierwszy miarowy w?sacz



Po woli zacz??o ?wita?. Nie wiadomo kiedy, pojawi?o si? trzech panów i zapytali, kiedy b?dziemy robi? zdj?cia sumowi, poniewa? chcieli go zobaczy?, t?umacz?c, ?e nigdy nie widzieli takiej ryby. Tak sobie my?l?: sk?d ktokolwiek dowiedzieli si?, ?e mamy suma, przecie? nikomu o nim nie mówili?my. Prawdopodobnie podczas po?owu, byli?my na tyle g?o?no, ?e wszyscy ludzie do doko?a nas s?yszeli. Mówimy niech przyjd? ok. 7 rano to wszystko zobacz?. I tak si? sta?o. 7:00 melduj? si? u nas. Jak obiecali?my, wyjmujemy suma na mat?. Teraz trzeba by?o by go zwa?y?. Znajomy wyjmuje wag?, któr? przywióz? ze sob?. Podnosimy i waga wskazuje 32kg w dwóch workach. Wyjmujemy suma na mat? i wa?ymy puste worki: 4kg, czyli sum wa?y 28kg. Wspaniale. Z ciekawo?ci ka?dy chce go dotkn??, jaki jest i wszyscy zgodnie uznaj?, ?e w dotyku jest jak aksamit. Panowie widz?c tak? rybk?, a? boj? si? do niej podej??, wol? sta? obok - skwitowali. Przygotowane aparaty w d?oni i sesj? zdj?ciow? mo?na uzna? za otwart?. Po kilkunastu fotkach bierzemy suma i idziemy do wody. W wodzie delikatnie natleniam mu skrzela. Sumik powoli od?ywa. Jeszcze kilka pami?tkowych fotek i ryba gotowa jest odp?yn??.

pierwszy miarowy w?sacz



Panowie - obserwatorzy jako? dziwnie patrz? na t? ca?? sytuacj?, gdy jestem z sumem w wodzie, ale powstrzymuj? si? od jakichkolwiek komentarzy tylko uwa?nie obserwuj?. Podczas wypuszczanie sum bawi? si? ze mn? w chowanego. Ja go wypuszczam, a on zamiast odp?yn?? chowa si? pod ponton. Ja go wyci?gam, a on znowu swoje i pod ponton. ?mieszne to by?o, ale po kilku takich akcjach nareszcie odp?yn?? tam, gdzie jego dom. U?miech z twarzy nie schodzi? mi przez d?u?szy czas. W wodzie umy?em si? ze ?luzu jaki pozostawi? na mnie sum i powoli wychodz? z wody. W tej samej sytuacji Panowie nic nie mówi?c, z grobowymi minami, odwrócili si? o 180 stopni i szybkim krokiem opu?cili nasze stanowisko. Na pocz?tku nie mogli?my zrozumie? dlaczego poszli. Po d?u?szej chwili, chyba zrozumieli?my. Nie umieli poj??, jak to mo?na wypu?ci? tak? ryb?, przecie? to tyle mi?sa ...

pierwszy miarowy w?sacz



pierwszy miarowy w?sacz



Do ko?ca naszego pobytu ryby w ogóle nie chcia?y bra?. Owszem, z?owili?my jeszcze 2 pi?kne karpie: 8 kg i 10,5 kg i nic wi?cej. Ale nie mo?na narzeka?. Wyjazd by? wspania?y. Ogromny sum, 2 ?adne karpie i najwa?niejsze: kilkana?cie dni sp?dzone w rodzinnym gronie. Có? wi?cej trzeba?

Temat na forum: "Pierwszy miarowy w?sacz"

Przygotowa? Adam Szeglowski

Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

Aktualnie online

Gości online: 35

Użytkowników online: 0

Łącznie użytkowników: 8,321
Najnowszy użytkownik: A Y A

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

14 sierpnia 2022 11:04
Siema Usmiech

22 lipca 2022 06:15
Dzie? dobry Wszystkim Usmiech

20 czerwca 2022 16:47
Witam Wszystkich Usmiech

26 lutego 2022 18:38
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów.

17 lipca 2021 11:00
Dzie? dobry Usmiech

01 lipca 2021 20:16
Dzien dobry

29 czerwca 2021 22:09
Witam Okok

20 maja 2021 17:49
cze?? Okok

02 maja 2021 23:52
Powita? Usmiech

25 kwietnia 2021 20:26
Witajcie Usmiech

Archiwum shoutboksa

Nasz baner

Forum Sumowe - portal sumowy
Wygenerowano w sekund: 1.61
46,885,619 unikalne wizyty